Po dwóch dniach wolnego w środę treningi wznowią piłkarze Podbeskidzia. W środę po południu poinformowano o rozwiązaniu kontraktu z trenerem. Pavol Stano odmówił na ostatniej prostej i trenerem ostatecznie zostanie Dariusz Marzec.

Cztery punkty zdobyli w ostatnich czterech kolejkach piłkarze z Bielska-Białej. Aby trener Grzegorz Mokry zachował posadę musiał wygrać z Miedzią Legnica. Podbeskidzie w tabeli jest dopiero 17., wyprzedza tylko Zagłębie Sosnowiec. Drużyna punktuje ze średnią 0,87 pkt na mecz, jako jedyna nie wygrała w tym sezonie na wyjeździe. Razem z beniaminkiem Zniczem Pruszków ma najmniej zdobytych bramek.

Czy za taki stan rzeczy winę ponosi tylko Grzegorz Mokry? Oczywiście, że nie. Współodpowiedzialny jest dyrektor sportowy Sławomir Cienciała, który miał dużo czasu, by przygotować się do nowej roli. Latem miał przebudować kadrę i szukać przy tym oszczędności, ale popełnił zbyt wiele błędów i sprowadził do klubu przeciętnych i słabych piłkarzy. Finansowo bielski klub nie ma prawa walczyć o utrzymanie.

Kto zastąpi Mokrego? Od rana trwają rozmowy władz spółki, która musi zaakceptować warunki rozwiązania umowy i kontrakt kandydata na nowego szkoleniowca. Trenerem ma zostać Pavol Stano. 

Dziś po południu klub poinformował o rozstaniu z trenerem Mokrym, ale jego następcą nie będzie Słowak. We wtorek wieczorem ustalenia obu stron były przelane na papier i brakowało praktycznie tylko podpisów. - Odmówił nam na ostatniej prostej - usłyszeliśmy w klubie. Opcją awaryjną był Dariusz Marzec, który w niedzielę w Bielsku-Białej oglądał mecz z Miedzią Legnica i czekał na taki rozwój wypadków.

bak