Mieszkańcy skarżą się na administrację. W piwnicy szczury, okno od miesięcy otwarte - foto
Mieszkańcy bloków w centrum miasta skarżą się, że pomimo zgłoszeń do administracji osiedla, ich prośby nie są wysłuchiwane. Kiedy zmarła jedna z samotnych sąsiadek, okno w lokalu, który zajmowała były otwarte przez kilka miesięcy. W innym bloku od roku grasują szczury. Władze SSM twierdzą, że wszystko jest w porządku.
Ponad trzy miesiące temu w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej zmarła jedna z lokatorek bloku przy ul. Kierowej. Była to osoba samotna, pogrzeb zorganizował MOPS. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że przez ponad trzy miesiące w mieszkaniu, które zajmowała pozostawało otwarte okno.
Lokal, jak wynika z relacji sąsiadów, należy do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Urzędnicy nie kwapili się, aby problem rozwiązać, ponieważ nie mieli kluczy. - Wielokrotnie interweniowałam w tej sprawie. Odpowiedź otrzymałam dopiero końcem października. Powiedziano mi, że klucze znajdują się w Szpitalu Wojewódzkim i administracja czeka, aż ktoś je dostarczy. Jest listopad, załączone jest centralne ogrzewanie, za co płacimy wszyscy mieszkańcy. Pęknie kaloryfer i będzie problem, za który pewnie też zapłacimy. Na korytarzu latają mole. Kiedy spółdzielnia zacznie nas traktować poważnie? - pyta lokator.
Kiedy w zeszłym tygodniu udaliśmy się na miejsce, o czym prawdopodobnie wiedziały władze SSM, okno w mieszaniu było już zamknięte. W administracji usłyszeliśmy, że problem jest nieaktualny i został rozwiązany. Dlaczego tak późno? Nie wiemy. To jednak nie koniec bolączek mieszkańców.
Starszy pan mieszkający przy ul. Broniewskiego zwraca uwagę, że od ponad roku w piwnicach widuje szczury. W tym przypadku, jego zdaniem, działania administracji również są zbyt opieszałe.
- Panie, tam się nie da przejść, tak bardzo śmierdzi. Odchody pokrywają podłogę na grubość kilku centymetrów. Walają się szczurze truchła. Ja od kilkunastu miesięcy proszę, żeby zrobić z tym porządek. Nikt z tym nic nie robi. Tutaj nie ma z kim rozmawiać - żali się. Co na to spółdzielnia? Jak usłyszeliśmy, piwnice na terenie całego osiedla sprzątane są na bieżąco, raz w tygodniu. W październiku zaś odbyła się akcja deratyzacji. - Jeśli mieszkańcy mają jakieś uwagi, mogą je nam zgłosić - słyszymy.
ak
Oceń artykuł:
27 10Galeria:
Komentarze 22
Zdrugiej zaś strony szczury w piwnicach to też po trochu wina samych mieszkańców. Ot gdzieś w piwnicy mają żarło. A mieszkańcy nie po.ysla o tym żeby budę kotu/kotom zbić z desek i trzymać osiedlowe po to żeby myszy i szczurów nie było? U nas na złotych żona dokarmia "sierście-blokersowe". Żadnych gryzoni nie mamy
odpowiedz szanowny czerwony baronie,
czemu szczury i myszy w piwnicach harcują,
może przed komuchem respektu nie czują,
płynie ten statek w jednym kierunku,
przed górą lodową nie ma ratunku,
bo jego stary kapitan to straszna rzecz,
nieudolny co zrobić do diaska z nim precz!
przez okna i balkony - tym samym karmią, nie tylko szczury , gołębie ale również kuny, które są prawdziwym utrapieniem dla posiadaczy samochodów. Wymagajmy od administracji, ale może również od siebie.
poządku?




Klauzula informacyjna ›