Pierwsi absolwenci uczelni, działalności której kontynuatorem jest Uniwersytet Bielsko-Bialski, odebrali Złote Dyplomy. Spotkanie po - bagatela - 50 latach dostarczyło im moc wzruszeń. Absolwentów cieszy rozwój uczelni.

W czwartek w Auditorium Maximum odbyła się uroczystość związana z 50. rocznicą ukończenia studiów inżynierskich na wydziałach mechanicznym i włókienniczym filii Politechniki Łódzkiej w Bielsku-Białej.

Przygotowano 35 pięknych dyplomów dla studentów z rocznika 1969-73, choć kilka osób nie zdołało przyjechać na uroczystość. Szczególne wyróżnienia wręczali prof. Łukasz Albrecht, prorektor ds. nauki Politechniki Łódzkiej oraz prof. Jacek Nowakowski, rektor Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego. Władze miasta reprezentowała Ewa Szymanek-Płaska, naczelnik wydziału edukacji i sportu w Ratuszu.

Rektor nie tylko witał szczególnych gości, ale też w swoim przemówieniu nawiązał do historii bielskiej uczelni. Jan Szuta z Łodzi przemawiał z kolei w imieniu absolwentów. - Nasz opiekun, a późniejszy rektor prof. Marek Trombski nie był w stanie wziąć udziału w uroczystości, ale odczytałem pismo, jakie do nas wystosował. To ciepły list, w którym przypomniał, jak dobrze mu się tu pracowało i że to dzięki temu, iż studenci go motywowali, nie zdecydował się wyjechać do Łodzi, tylko został z nimi. Co więcej, dzięki zapałowi studentów zaczął tu żeglować czy chodzić po górach - opowiada Marek Koźmiński z Bielska-Białej, który od lat bierze na siebie sprawy związane z organizowaniem spotkań absolwentów.

Absolwenci podkreślają, jak świetnie spędzili ten dzień. Miłą niespodzianką był choćby występ uczelnianego chóru, który sięgnął m.in. po repertuar... Elvisa! I znakomicie wyśpiewał „Can’t help falling in love”. - Zwiedzaliśmy kampus, pracownie czy laboratoria. Nowoczesny sprzęt i świetne warunki do nauki zrobiły na nas wielkie wrażenie. Cieszy nas rozwój naszej uczelni - podkreśla Marek Koźmiński.

mk

Zdjęcia: Uniwesytet Bielsko-Bialski