W rejonie ul. Krausa i Chłopickiego w Bielsku-Białej kilka lat temu wybudowano parking. Na co dzień służy osobom korzystającym z pobliskiego placu zabaw, boiska czy udającym się do kościoła. Z darmowego parkowania zaczęły korzystać warszawskie wypożyczalnie. - Są dni, że stoi kilkanaście aut - mówi mieszkaniec.

Parking miejski, czyli dostępny dla wszystkich. Choć z założenia miał służyć mieszkańcom, okazuje się, że służy nie tym co powinien. W sytuacji gdy jest bezpłatny, korzystać może każdy, co niektórzy wykorzystują. Taka sytuacja ma miejsce w rejonie tzw. osiedla Rosta, gdzie każdego dnia zaparkowanych stoi nawet kilkanaście pojazdów należących do warszawkich wypożyczalni samochodowych.

Sprawę zgłosili nam mieszkańcy, którzy jak twierdzą, wcześniej przeganiali je z okolicznych uliczek, gdzie pozostawiane często zasłaniały widoczność na drodze. Problem z miejscami postojowymi robi się uciążliwy, gdy mieszkańcy przyjeżdżają na niedzielne nabożeństwa w kościele na Obszarach.

Obie wypożyczalnie pojazdów mają swoje siedziby w Warszawie. Jedna chwali się, że posiada 39 oddziałów w całej Polsce, druga że jej flota liczy 700 pojazdów. Udało nam się skontaktować z przedstawicielem oddziału jednej z nich. - Parking należy do MZD więc może tutaj parkować każdy. Parkuję nie tylko ja, ale też druga firma. Jak Rada Osiedla organizowała festyn i poprosiła mnie żebym zabrał auta, to je zabrałem - mówi. W drugiej z firm obiecano nam, że kierownik do nas oddzwoni, ale tak się nie stało.

Parkować nikt nie zabroni, ale pozostawienia tak dużej liczby samochodów nie przez osoby prywatne na parkingu publicznym jest co najmniej irytujące. Po naszym zapytaniu w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej zapewniono nas, że sprawie przyjrzy się straż miejska. - Parking ma być dla mieszkańców, a nie po to, żeby stawiać tam floty - powiedział nam wiceprezydent Przemysław Kamiński. Jeden z mieszkańców w środę rano na parkingu przy ul. Krausa i Chłopickiego naliczył 11 samochodów należących do wypożyczalni.

ak