Na krajowym podwórku idą jak burza. Jutro pod Dębowcem wrócą na europejskie salony
Komplet zwycięstw mają na swoim koncie siatkarki BKS Bostik ZGO, które po pięciu kolejkach bez straty choćby seta są liderem siatkarskiej ekstraklasy. Jutro, po dziesięciu latach przerwy, drużyna z Bielska-Białej ponownie zagra w europejskich pucharach. - Liga węgierska na pewno nie plasuje się wśród trzech najmocniejszych lig w Europie, ale przyjdzie nam się zmierzyć z wicemistrzem kraju i nie możemy nikogo lekceważyć - mówi prezes klubu Aleksanda Jagieło. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w hali pod Dębowcem, rewanż tydzien później na Węgrzech.
Siatkarki z Bielska-BIałej na swoim koncie mają m.in. wygraną nad ŁKS-em Commerceconem Łódź, czyli aktualnymi mistrzyniami kraju. Na parkiecie prym wiedzie Kertu Laak, która latem dołączyła do klubu i wyrasta na liderkę zespołu Bartłomieja Piekarczyka. Wysoką formę prezentuje reprezentanta kraju Joanna Pacak. Środkowa, która także jest letnim nabytkiem, była już nominowana do drużyny kolejki.
Celem ponownie „czwórka”
Radości z bardzo udanego początku sezonu nie zamierza ukrywać prezes klubu Aleksandra Jagieło. - Na pewno nie spodziewałam się, że będziemy na tym etapie bez straty seta, ponieważ rozegraliśmy spotkanie z aktualnym mistrzem Polski, ale takich zaskoczeń może być więcej - przyznaje.
Jaki cel został nakreślony przed zespołem i sztabem trenerskim w nowym sezonie? - Bardzo chcielibyśmy powtórzyć sukces z zeszłego roku i awansować do finałowej „czwórki”. Zdajemy sobie sprawę, że to będzie trudne zadanie, ponieważ zespoły się wzmocniły i kandydatów do walki o medale jest wielu, ale początek sezonu pokazuje, że potrafimy dobrze grać, a co najważniejsze wygrywać. Cieszą wygrane końcówki setów i meczów. Widać, że nasz zespół dojrzał i teraz wytrzymuje trudne momenty.
Późną wiosną sfinalizowana została umowa kupna klubu przez Zakład Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej. Ile wynosi budżet BKS i jak prezentuje się na tle ligowej stawki? Prezes unika konkretnych kwot. - Myślę, że w dalszym ciągu plasujemy się w połowie tabeli, ale dzięki ciężkiej pracy i pozyskiwaniu coraz to nowych sponsorów i partnerów powolutku pniemy się w górę - mówi Aleksandra Jagieło.
Przegrany odpada z gry
Jutro po 10 latach przerwy siatkarki ponownie zagrają w europejskich pucharach. W związku z wykluczeniem przez Europejską Konfederację Piłki Siatkowej z kontynentalnych rozgrywek drużyn z Rosji i Białorusi, kluby z Polski otrzymały dodatkowe miejsce w Pucharze CEV, które przypadło BKS Bostik ZGO. Pierwszy mecz rozegrany zostanie w hali pod Dębowcem w środę o godz. 18.00, rewanż tydzień później. Rywalem będzie węgierski Swietelsky Bekescsabai. Wielu kibicom, i nam również, ta nazwa zbyt dużo nie mówi.
- Powrót do gry w europejskich pucharach to nagroda za bardzo udany poprzedni sezon. Cieszymy się, że po przerwie wracamy i mam nadzieję, że również tutaj pokażemy się z dobrej strony. Dla nas wszystkich to jest kolejny etap i nowe doświadczenie. Liga węgierska na pewno nie plasuje się wśród trzech najmocniejszych lig w Europie, ale przyjdzie nam się zmierzyć z wicemistrzem Węgier i nie można nikogo lekceważyć - zapewnia prezes BKS. Ewentualna wygrana w dwumeczu to awans do kolejnej rundy.
Prestiż, ale i wymagania
Tam czeka już rywal znany z krajowego podwórka, który do dalszej fazy awansował bez wejścia na parkiet. - Puchar CEV rozgrywany jest systemem pucharowym, a więc każda runda to mecz i rewanż. Zwycięzca awansuje do kolejnej rundy, a przegrywający odpada. My już wiemy, że jeśli wygramy z Węgierkami trafimy w kolejnej rundzie na... Grupę Azoty Chemika Police, którego przeciwnik z Izraela ze względu na sytuację w swoim kraju wycofał się z rozgrywek. Gra w Europie to niewątpliwy prestiż, ale też szereg wyzwań.
- Gra w europejskich pucharach, to nagroda za czwarte miejsce w poprzednim sezonie. To ogromny prestiż, ale również wiele nowych rzeczy organizacyjnych oraz różnych wyzwań. Mam tu na myśli m.in. przygotowanie do meczu - jest wiele różnic porównując na przykład z rozgrywkami Tauron Ligi, organizowanie wyjazdu poza granice kraju i bardzo ważną promocję - wymienia prezes Aleksandra Jagieło.
BKS występując w Pucharze CEV zdecydował się na udział w projekcie organizowanym przez Polską Organizację Turystyczną pod tytułem „Promocja Polski Przez Sport”. W ten sposób promowane jest miasto i Beskidy. - Oprócz promowania naszej pięknej dyscypliny staramy się pokazać, że nasze miasto Bielsko-Biała i nasz kraj to fajne miejsca do odwiedzania i zwiedzania. Z hasłami takimi jak #OdkryjBielskoBiała, #PolandTravel, Klub z Polski, Gramy w Europie chcielibyśmy zachęcić ludzi z innych krajów do odwiedzania i poznawania Polski, a w szczególności naszego pięknego miasta - mówi prezes klubu.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
47 8Komentarze 7
Wszyscy!!!!!!!
TSP, BKS i całą resztę drenująca pieniądze miasta i mieszkańców czy to bezpośrednio z budżetu miasta czy za pośrednictwem spółek zależnych od miasta.

Klauzula informacyjna ›