Ten film ma wszystko, by powtórzyć sukces bestsellerowej książki. Będzie druga część?
Momenty wzruszenia, salwy śmiechu i chwile zadumy - takie emocje towarzyszyły widzom w trakcie niedzielnej premiery ekranizacji bestsellerowej powieści Magdaleny Witkiewicz. Produkcja, do której sceny kręcone były w Bielsku-Białej opowiada m.in. o samotności, potrzebie kochania i o tym, że jeśli dostatecznie mocno się wierzy, to marzenia się spełniają. Na bielskiej premierze spotkać można było aktorów, panią reżyser oraz producentów. Po seansie odbyła się dyskusja.
„Uwierz w Mikołaja” to pod żadnym pozorem nie jest kolejna cukierkowa komedia romantyczna. Podobne wyobrażenia widzów rozwiane zostają już na początku, gdy poznajemy Annę (Agnieszka Więdłocha) i jej córkę Zosię (Wiktoria Nowak), które żyją z patologicznym ojcem i partnerem w obskurnej kamienicy, do której sprowadza swoich koleżków, by razem z nimi oddawać się zakrapianym libacjom.
Losy bohaterów przeplatają się
Jest także wątek romantyczny - Agnieszka (Aleksandra Grabowska) z powodu gwałtownej śnieżycy zostaje odcięta od reszty świata w górskiej chatce swojej babci, gdzie poznaje przystojnego Mikołaja (Grzegorz Daukszewicz). Ich miłość kwitnie, choć do końca nie wiadomo, czy stworzą szczęśliwy związek. Inny segment dotyczy podopiecznych domu seniora pod nazwą „Happy End” i ich zabawnych perypetiów.
Finalnie losy wszystkich bohaterów przeplatają się tworząc spójną całość. Wszyscy też, za sprawą magii Świąt Bożego Narodzenia, otrzymują to, czego najbardziej pragnęli. Jedni zyskują miłość, drudzy spokój, jeszcze inni znajdują kogoś, kto zaspokaja ich poczucie samotności. - Kiedy wierzyło się w świętego Mikołaja, wszystko było jakieś lepsze - mówi nawet jeden z głównych bohaterów.
Bielskie plenery na dużym ekranie
Film momentami wzrusza, śmieszy i pozwala myśleć, że faktycznie wystarczy „Uwierzyć w Mikołaja”, aby wszystko zmieniło się na lepsze. Obraz oczywiście okraszony jest pięknymi plenerami zrealizowanymi w Bielsku-Białej. Na ekranie widzimy m.in. bielski Rynek, dworzec, ul. Schodową, Zamek Sułkowskich i inne. Kto jednak myślał, że film opowie nam więcej na temat miasta, ten się jednak rozczaruje.

Stolica Podbeskidzia odgrywa swoją rolę w całym filmie łącznie przez kilka minut, najczęściej w postaci przebitek ujęć kręconych z drona. Raz jeden mowa jest o domu dla seniorów „w Bielsku”, kilka pojazdów posiada rejestracje zaczynające się od liter „SB”. Czas ekranowy - jak dowiedział się portal - był szczegółowo omawiany z władzami miasta, a wszelkie warunki regulowała umowa. Ratusz kosztowało to ok. 180 tys. zł. Urzędnicy uznają jednak, że pod względem promocji, były to dobrze spożytkowane pieniądze.
Producenci myśleli o Cieszynie
- Mi się bardzo podobało, tym bardziej, że w zeszłym roku widziałem wersję w postprodukcji, jeszcze bez muzyki, bez tylu ujęć z Bielska-Białej. Cieszę się bardzo, że pewne rzeczy zostały dodane. Sama opowieść jest ciekawa, myślę, że kinomaniacy i wielbiciele świątecznych opowieści znajdą coś dla siebie. Plejada gwiazd jest spora, mamy momenty wzruszające, poruszane są problemy społeczne, ale też wątek romantyczny. Kiedy zwrócono się do nas, czy bylibyśmy zainteresowani realizacją filmu czuliśmy, że nie możemy odpuścić. Producenci zastanawiali się nad Cieszynem, dlatego pokazaliśmy im wiele walorów Bielska-Białej i jego rejony - mówił nam wczoraj po premierowym seansie wiceprezydent Adam Ruśniak.
Co o naszym mieście sądzą twórcy? Aleksandra Grabowska i Grzegorz Daukszewicz twierdzili, że z powodu scen kręconych w górach nie zdążyli zwiedzić miasta, w przyszłości planują jednak je odwiedzić. - Obawialiśmy się, że zakłócamy życie mieszkańców, okazało się, że wręcz przeciwnie. Spotkaliśmy się tutaj ze wspaniałą organizacją i wsparciem władz, za co dziękuję - dodawała reżyserka Anna Wieczur.
Druga część też w Bielsku-Białej?
W dyskusji po seansie wzięła udział autorka książki na podstawie której powstał scenarusz - Magdalena Witkiewicz oraz osoby z produkcji filmu. - Chcieliśmy pójść w kierunku gór. Znając te rejony zaczęliśmy eksplorować, oglądać okolicę i Bielsko-Biała nas absolutnie urzekło urodą. Jak zetknęliśmy się z entuzjastycznym przyjęciem władz miasta to zgasły wątpliwości - mówiła Magdalena Nalepa.
- Jest to miasto, do którego łatwo dojechać. Jest piękne, jest blisko gór. To na czym najbardziej nam zależało, a więc śnieg - wszystko było. Dziękujemy jeszcze raz, że tak gościnnie nas tutaj przyjęliście, że ułatwiliście nam pracę, to naprawdę dla nas producentów jest wielka sprawa - dodawał Piotr Belka. Producenci wyrazili też nadzieję, że przyjadą do Bielska-Białej ponownie, by zrealizować... drugą część filmu.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
34 19Galeria:
Komentarze 22
,, Wsi spokojna, wsi wesoła. Który głos twej chwale zdoła ? Kto te czasy, kto pożytki może wspomnieć zaraz wszytki ?..."
Ten film kraje europejskie podobać się. Życzymy z Caroline to.
Wspaniałe!










Klauzula informacyjna ›