Po raz trzeci w tym roku woda w Wilkowicach została skażona bakteriami. W poniedziałek wójt i prezes spółki wodociągowej spotkali się w tej sprawie z mieszkańcami. W przypadku zdarzeń z wakacji sprawa jest oczywista.

Spotkanie odbyło się w budynku OSP. Pojawiło się sporo osób. Wójt Janusz Zemanek już na wstępie zaznaczył, że gmina nie nadzoruje spółki wodociągowej i nie odpowiada za to, co się wydarzyło, natomiast gmina zrobiła wszystko - przekonywał - aby załagodzić negatywne skutki. W ciągu kilku godzin zorganizowano zastępczą dystrybucję wody dla mieszkańców. A co z zanieczyszczeniem wodociągu?

Zarówno wójt, jak i prezes spółki wodociągowej Bogusław Jakubiec bezradnie rozkładali ręce, przyznając, że nie mają pojęcia, jak do tego doszło. W przypadku dwóch zdarzeń z okresu wakacji powód był dość oczywisty: susza, a później gwałtowne ulewy sprawiły, iż do ujęcia, z którego czerpana jest woda zostały spłukane z gór duże ilości zanieczyszczeń, których nie udało się zneutralizować w procesie uzdatniania. Teraz warunki pogodowe były jednak sprzyjające, a proces uzdatniania przebiegał jak należy.

Woda tłoczona ze stacji uzdatniania do wodociągu była wolna od skażeń. Zarazki wykryto w dwóch próbkach pobranych przez sanepid w środę z jednego z hydrantów na terenie Wilkowic oraz w garażu strażnicy OSP. Oznacza to, że musiało dojść do wtórnego skażenia wody już w wodociągu. W jaki sposób?

Odpowiedzi szuka „Kroniki Beskidzkiej”. Cały tekst w nowym wydaniu tygodnika, który jest dostępny w punktach sprzedaży, kioskach, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie kupisz TUTAJ.

map

Zdjęcie: Marcin Płużek