W nocy z wtorku na środę nieznany sprawca lub sprawcy uszkodzili co najmniej kilka aut zaparkowanych wzdłuż ul. Frycza-Modrzewskiego w Bielsku-Białej. W mediach społecznościowych nagrań lub świadków szuka jeden z poszkodowanych właścicieli pojazdu. Policja prowadzi czynności, choć nikt uszkodzenia mienia nie zgłosił.

Do zdarzenia doszło w nocy z 31 października na 1 listopada. Uszkodzonych zostało kilka, jeśli nie kilkanaście, samochodów zaparkowanych w ścisłym centrum Bielska-Białej. Większość miała powyrywane lusterka, ale niektóre także porysowany lakier karoserii. W mediach społecznościowych jedna z poszkodowanych osób apeluje o nagrania oraz wszelkie infomację na temat sprawców zdarzenia.

Jak poinformował portal st. sierż. Sławomi Kocur, oficer prasowy bielskiej policji, do południa na komisariacie nie wpłynęło żadne zawiadomienie w związku ze zdarzenem. - Policja interweniowała na miejscu zdarzenia wezwana przez jedną z poszkodowanych osób. Została pouczona, że uszkodzenie mienia ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego i konieczne jest złożenie zawiadomienia na komisariacie - mówi oficer prasowy. Do czwartku do południa nikt nie zgłosił zawiadomiena w Komisariacie Policji III.

Mimo to zapewniono nas, że ze względu na skalę zjawiska policyjni dochodzeniowcy prowadzą czynności zmierzające do ustalena sprawcy lub sprawców wybryku. Zabezpieczone mają zostać m.in. nagrania z miejskiego monitoringu. Kluczowe pytanie brzmi, czy coś na zapisie z kamer będzie widać, bo jeśli do zdarzenia doszło w porze, gdy latarnie są wyłączane, to ustalenie sprawcy będzie trudne.

bak