Mieszkańcy od kilku miesięcy zmagają się z dramatem drogowym związanym z budową drogi S1. Do tej pory na ul. Wyzwolenia w Bielsku-Białej funkcjonowało wahadło, co powodowało ogromne korki. Wczoraj położony został asfalt i zniknęła tymczasowa organizacja ruchu. W czwartek przed południem wrócą utrudnienia.

Od kilku tygodni na ul. Wyzwolenia funkcjonuje ruch wahadłowy, gdzie powstanie wiadukt nad budowaną drogą S1. Z powodu wahadła tworzą się tam gigantyczne korki. W godzinach szczytu przejazd zajmował kierowcom dojeżdżającym z Pisarzowic i okolicznych miejscowości do Bielska-Białej nawet godzinę.

Pojawiały się głosy niezadowolenia, szczególnie jeśli chodzi o wzmożony ruch przy wjeździe do miasta. - Panowie od kierowania ruchem stoją tam chyba tylko po to, żeby pilnować sygnalizatorów. Rano korek od strony Pisarzowic zaczyna się przy Żabce, ok. 40 minut stania. Od strony Hałcnowa osiem samochodów. Rano ludzie jadą do pracy i trzeba więcej aut puszczać od strony Wilamowic. Jakby jeszcze skumali, że po południu sytuacja będzie dokładnie odwrotna byłoby super, ale nie wiem czy panowie drogowcy są w stanie opanować taką technologię - to tylko jeden z podobnych wpisów w mediach społecznościowych.

We wtorek po południu drogowcy położyli nowy asfalt w miejscu dotychczasowego przewężenia, a co za tym idzie, wahadła nie ma. Czy to koniec katorgi? Nadzieje okazały się płonne, ponieważ zmiana nie nastąpiła na długo. Jak poinformował Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej, w czwartek o godz. 10.00 wraca zwężenie.

- Na przedmiotowym odcinku nastąpi zwężenie drogi i sterowanie ruchem poprzez zastosowanie sygnalizacji świetlnej/ręcznego sterowania ruchem - czytamy w komunikacie MZD. To najprawdopodobniej już ostatni etap prac przed uruchomienem tzw. bypassu, który upłynni ruch w Hałcnowie.

ak