Mostek niszczeje, a urzędnicy odbijają piłeczkę. „Amerykanie mi to zrobią?” - foto
Pan Józef mówi, że urzędnicy w sprawie naprawy mostku potocznie zwanego starobielskim wysyłają go „od Annasza do Kajfasza”. Przeprawa jest w kiepskim stanie i nie ma chętnego, by to zmienić. To jedyny przejazd do domu.
Jeszcze parę lat temu mieszkańcy sami reperowali kładkę, był też czas, że robiło to MZD. A teraz? - Ta kładka to jedyny przejazd. Przepychanka trwa między miastem a Wodami Polskimi, nie ma komu tego zrobić. To co ja mam czekać, aż nie wiem - Amerykanie mi to zrobią? - pyta mieszkaniec. Pytamy w Urzędzie Miejskim. - Kładka usytuowana jest na działce w obrębie Dolnego Przedmieścia, która jest własnością Skarbu Państwa - Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie - odpowiada rzecznik Tomasz Ficoń.
Zwracamy się więc do rzeczniczki Wód Polskich. - Wody Polskie w Gliwicach nie są właścicielem ani zarządcą przedmiotowej kładki na potoku Starobielskim, która została po 2010 roku odbudowana przez Urząd Miasta Bielsko-Biała. Elementy infrastruktury, takie jak wszelkie mosty drogowe, kolejowe, kładki pieszo-rowerowe nie służą gospodarce wodnej, a potrzebom komunikacyjnym mieszkańców - odpowiada Linda Hofman, dając dowód, że określenie od Annasza do Kajfasza jest tu jak najbardziej na miejscu.
Więcej o sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie tygodnika w czwartek, e-wydanie TUTAJ.
ak
Zdjęcie: Adam Kanik
Oceń artykuł:
8 27Komentarze 18
Jakby przedstawić im brak mostu o nośności dla kompanii Abramsów w obrębie kilkudziesięciu kilometrów to może sami by wybudowali.
To tak jakbym naliczał Tauronowi dzierżawę za to, że ich kable wiszą nad moją działką.
Przed powstaniem Wód Polskich, Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej nie dzierżawiły płatnie terenu.
Rzecznik UM mówi o własności gruntu, pani z Wód mówi o własności kładki.
Polecam czytać uważnie, rozumiejąc co się czyta. Inaczej pisze.sie takie bzdury jak Twój komentarz.

Klauzula informacyjna ›