Przed jednym z bloków przy ul. Dmowskiego w Bielsku-Białej odnowiono schody wejściowe. 70-letnia pani Zofia mówi, że schody zostały poszerzone i teraz przez barierkę można wspiąć się do jej mieszkania. Prezes spółdzielni ma dla niej radę.

Bielszczanka zaalarmowała Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB). „To już trzecie z kolei schody, które robiła spółdzielnia. (…) zostały powiększone o 60 cm. Obecnie barierka dochodzi do mojego okna. Nie jest zachowana odległość min. 50 cm, jak w przepisach prawa budowlanego - napisała.

Tyle tylko, że spółdzielnia przekonuje, iż schody… wcale nie zostały poszerzone. „Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa wyjaśniła, że nie wykonywano nowych schodów, tylko prowadzono roboty przy istniejących schodach wejścia, polegające na wymianie warstwy wierzchniej na płytki lastrykowe (…). Konstrukcja istniejących schodów i wymiary nie zostały zmienione” - czytamy w piśmie od PINB.

- To jest zwyczajna bezczelność. Wmawiają mi, że schody takie były. Czy ten inspektor tutaj w ogóle był? - denerwuje się bielszczanka, która martwi się o swoje bezpieczeństwo, bo ze schodów można wspiąć się do jej okna. Co na to prezes spółdzielni? - Może sobie zamontować kraty w oknach - ucina.

Więcej o sprawie pisze tygodnik „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnej gazety ukaże się tradycyjnie w najbliższy czwartek. E-wydanie będzie można kupić na www.prasabeskidzka.pl.

ak

Zdjęcie: Adam Kanik