Był prawnikiem, politykiem, żołnierzem, ale przede wszystkim wielkim patriotą. Jako jeden z pierwszych urzędników, dążył do połączenia Bielska i Białej. Zbadaliśmy dzieje Zygmunta Döllingera (Doellingera), przedwojennego burmistrza Białej, który w inauguracyjnej przemowie mówił: Mało jest chyba w Polsce takich wręcz ,,mistycznych” granic, jak ta, którą tworzy mała rzeczka, zwana Białką. Rzeczka, którą można w każdym miejscu śmiało przekroczyć, dzieli jedną i tę samą ludność na Ślązaków i Polaków, wytwarzając sztuczną, nikomu niepotrzebną granicę.

Zygmunt Antoni Döllinger urodził się w 1899 roku w Bogumiłowicach koło Tarnowa. Miał dwóch braci, z którymi na wiele lat rozdzieliła go II wojna światowa. Wcześniej, w 1909 roku, przeprowadził się do Krakowa, gdzie w wieku 15 lat zaciągnął się do służby w Komendzie I Brygady Legionów Polskich.

Sędzia został burmistrzem

We wrześniu 1917 roku wcielono go do pułku artylerii ciężkiej w wojsku austriackim. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, uzyskawszy stopień oficera, powrócił w szeregi Legionów Polskich i uczestniczył w obronie Lwowa. W marcu 1920 roku został dowódcą artylerii polowej, dwa lata później marszałek Józef Piłsudski odznaczył go Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari za zasługi i odwagę podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Po wojennej tułaczce, Zygmuntowi udało się ukończyć studia prawnicze, ale mimo rozpoczynającej się kariery zawodowej, zdecydował się walczyć jeszcze w III Powstaniu Śląskim. Po zdaniu egzaminów z zakresu prawa, historii i polityki obronił dyplom doktorski. W kolejnych latach poświęcił się pracy zawodowej jako sędzia Sądu Powiatowego w Białej, ale także działalności politycznej i społecznej.

Pewnie przez wiele lat pełnił by funkcję sędziego, gdyby wojewoda krakowski Ludwik Darowski nie zaproponował mu objęcia funkcji kierownika zarządu miasta Biała. W ten sposób 16 lutego 1929 r. dr Döllinger został wybrany na burmistrza Białej. Zachowała się treść jego inauguracyjnego przemówienia:

Połączyć ich od wieków nie można

- Mało jest chyba w Polsce takich wręcz ,,mistycznych” granic, jak ta, którą tworzy mała rzeczka, zwana Białką. Rzeczka, którą można w każdym miejscu śmiało przekroczyć, dzieli jedną i tę samą ludność na Ślązaków i Polaków, wytwarzając sztuczną, nikomu niepotrzebną granicę pomiędzy ziemiami najściślej ze sobą związanymi gospodarczo, społecznie i kulturalnie. (…) W ścisłym związku z moimi wywodami pozostaje jeszcze problem bardzo ciekawy, problem połączenia miast Bielska śląskiego i Białej krakowskiej (…). Mówią one same o sobie, że są siostrami, ale połączyć ich w żaden sposób od wieków nie można. I tak w jednym właśnie mieście mamy dwóch burmistrzów, dwa zarządy i dwie rady miejskie.

Zygmunt Döllinger był burmistrzem Białej przez dwa lata do 5 marca 1931 roku. Później pracował jako starosta tarnowski, starosta powiatowy na Żywiecczyźnie i w Sejmie jako poseł okręgu wadowickiego. W 1934 roku osobiście witał marszałka Józefa Piłsudskiego, który przyjechał z oficjalną wizytą do Białej i na Żywiecczyznę.


Döllinger wita się z marszałkiem Piłsudskim na dworcu w Żywcu, fot. NAC

14 lutego 1931 roku miała miejsca piękna ceremonia ślubna, o której przez długi czas rozmawiało się na salonach - Zygmunt Döllinger poślubił Zofię Radogost-Uniechowską, którą kilka lat wcześniej poznał w jej majątku na Podlasiu. Młoda, zdolna i wychowana w patriotyzmie Zofia była rodowitą wilnianką, która musiała sprostać wyzwaniom życia z człowiekiem, gotowym do poświęceń dla dobra Ojczyzny.

Dama orderu Virtuti Miritari 

Nie przeszkodziło jej to w ukończeniu szkoły pielęgniarskiej w Warszawie. W czasie okupacji, jako jedna z nielicznych Polek, będąc łączniczką podziemnej siatki konspiracyjnej, pełniła funkcję starszej strażniczki w najcięższym warszawskim więzieniu na Pawiaku. Używając pseudonimu ,,Pajączek”, wyciągnęła z niego wiele osób. Za wojenne zasługi została odznaczona Srebrnym Krzyżem Orderem Virtuti Miritari i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zygmunt i Zofia (zmarła w 1993 roku) doczekali się córki - urodzonej w 1932 roku Anny (zm. w 2014 roku), która po studiach medycznych w burzliwych latach PRL-u wyjechała na stałe do Kanady.

Zaraz po wybuchu II wojny światowej, Zygmunt Döllinger otrzymał wezwanie do wojska. - We wrześniu 1939 mój ojciec był posłem na Sejm RP V kadencji z ramienia OZN. Pocztą dostał zawiadomienie o mobilizacji do wojska. Pojechał do Wilna i część podróży spędził ze swoim przyjacielem, senatorem Sicińskim. Miałam wtedy siedem lat i po raz ostatni widziałam ojca - wspominała Anna, córka Döllingerów.

Po demobilizacji trafił do brata

Kiedy sowieci wkroczyli na Litwę, dr Döllinger został aresztowany i wywieziony do obozu w Kozielsku, a następnie do łagru w Griazowcu. Sowieci próbowali go przekonać, by wstąpił w szeregi Armii Czerwonej, ale gdy stanowczo odmówił oskarżyli go o udział w pracach nielegalnego trybunału, który miał wydawać wyroki na jeńców wojennych współpracujących z Rosjanami. Zygmunt Döllinger był więziony do 1941 roku, kiedy to gen. Władysław Anders wcielił polskich więźniów łagrów do 2 Korpusu Polskiego.

Stamtąd zawędrował do Palestyny, gdzie służył w stopniu kapitana. Na skutek wyniszczającego pobytu w łagrach, poważnie zachorował, więc po zakończeniu działań wojennych pozwolono mu na dołączenie do brata, który zamieszkał w Londynie. Pomimo operacji przeprowadzonej przez znanych lekarzy, Zygmunt Döllinger zmarł w 1949 roku, a jego ciało pochowano na londyńskim cmentarzu Old Brompton.

Tekst: Agnieszka Pollak-Olszowska
Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe