Tak sumiennie pracują bielscy radni. Mogą i pobierają diety nawet, gdy są nieobecni
Wiosną wybory samorządowe, a prekampania właściwie już się rozpoczęła. To czas, by sprawdzić jak sumiennie swoją pracę wykonują miejscy radni. Nie będziemy liczyć złożonych interpelacji, bo te nierzadko pisane są na siłę albo poruszane w nich problemy są tak prozaiczne, że do ich załatwienia wystarczyłby jeden telefon. Sprawdzamy frekwencję na mało medialnych komisjach Rady Miejskiej, by zobaczyć kto najczęściej opuszcza obrady. To, co budzi kontrowersję, to pobieranie diety mimo nieobecności - wystarczy, że usprawiedliwienie uzna... inny radny. Na pole do nadużyć coraz częściej zwracają uwagę organizację pozarządowe i prawnicy.
Zwróciliśmy się z wnioskiem do Biura Rady Miejskiej w Bielsku-Białej o zestawienie obecności radnych na komisjach stałych RM. Te odbywają się cyklicznie, zazwyczaj w tygodniu poprzedzającym sesję. Łącznie jest ich osiem, a każdy z 25 radnych należy do co najmniej trzech. Radni m.in. opiniują na nich projekty uchwał. Posiedzenia nie są transmitowane, a jedynie sporządzany jest z nich protokół, więc uchodzą za kameralne. Otrzymane zestawienie zawiera 26 nazwisk, obliczenia są aktualne na koniec sierpnia.
Z powodu rezygnacji i wygaśnięcia mandatu Jacka Krywulta nie bierzemy go pod uwagę, podobnie postępujemy z radną Katarzyną Balicką, która mandat objęła niedawno w jego miejsce. Łączna liczba posiedzeń komisji stałych w przypadku każdego radnego jest indywidualna i zależy od tego w ilu komisjach pracuje i jak często obraduje komisja. Dla przykład od początku kadencji komisja rewizyjna zebrała się tylko dziewięć razy, a komisja budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego obradowała 70 razy.
Wszystko usprawiedliwione
By zestawienie było uczciwe, nie klasyfikujemy radnych pod względem liczby nieobecności, a obliczonej frekwencji, która stanowi liczbę nieobecności w stosunku do łącznej liczby posiedzeń. Wymieniamy po sześciu radnych z najniższą i najwyższą frekwencją, pozostała 12. plasuje się pomiędzy.
Radni z najniższą frekwencją na komisjach w tej kadencji:
Renata Gruszka - 74,64 proc., Piotr Ryszka - 75,94 proc., Janusz Buzek - 76,03 proc., Dorota Piegzik-Izydorczyk - 80,57 proc., Krzysztof Jazowy - 82,05 proc. oraz Janusz Okrzesik - 82,55 proc.
Radni z najwyższą frekwencją na komisjach w tej kadencji:
Urszula Szabla - 99,53 proc. i Jerzy Bauer - 99,5 proc. (po jednej nieobecności), Barbara Waluś - 98,95 proc., Rafał Ryplewicz - 98,42 proc., Andrzej Gacek - 98,08 proc. i Konrad Łoś - 94,5 proc.
Zgodnie z informacją przekazaną nam przez dyrektora Janusza Kapsa, wszystkie nieobecności radnych zostały usprawiedliwione. To oznacza, że żaden radny nie stracił ani złotówki z diety jaką otrzymuje za sprawowanie mandatu, jej maksymalna wysokość to blisko 4 300 zł przysługująca przewodniczącej Rady Miejskiej, w przypadku pozostałych stosowany jest odpowiedni iloczyn od 0,95 do 0,75 tej kwoty.
To sytuacja kontrowersyjna na którą od pewnego czasu zwracają uwagą prawnicy i różne organizacja pozarządowe w całej Polsce. Doszło nawet do sytuacji w której Fundacja Wolności w Lublinie oficjalnie zawnioskowała o zmianę uchwały dotyczącej wypłaty diet miejskim radnym, by nie dochodziło do sytuacji w której otrzymują pełną dietę, a są nieobecni na sesjach lub komisjach. Dlaczego?
Biorą diety za nieobecność
W przypadku nieobecności radnego dieta nie powinna mu przysługiwać - nie wykonuje w tym czasie mandatu. Zgodnie z prawem, dieta nie stanowi źródła zarobku i nie jest świadczeniem pracowniczym, tylko stanowi rekompensatę za utracone przez radnego zarobki w pracy, którą wykonuje na co dzień. W sytuacji gdy radny nie pojawia się na komisjach czy sesji (bez znaczenia, czy nieobecność jest usprawiedliwiona czy nie) nie zachodzi sytuacja w której przysługuje mu rekompensata (dieta) za utracony zarobek.
W uchwale z 2006 roku, która określa zasady diet wypłacanych radnym Bielska-Białej znajduje się zapis:
- „w przypadku nieobecności radnego na posiedzeniu komisji, wysokość diety ulega zmniejszeniu o 5% należnej radnemu diety za każdą nieobecność”, ale kolejny punkt tej samej uchwały stanowi, że:
- „wysokość diety nie ulega zmniejszeniom w następujących przypadkach: (...) usprawiedliwienia nieobecności radnego spowodowanej ważnymi przyczynami, odpowiednio przez przewodniczącego Rady Miejskiej lub przewodniczącego komisji”. To pole do nadużyć, bo o usprawiedliwieniu nieobecności decydują sami radni, a łączna liczba nieobecności w tej kadencji osiągnęła pół tysiąca.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Zdjęcie: Paweł Sowa/Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
61 31Komentarze 104
Zawsze po to samo.
I jeszcze ze za "ważną" przysługuje dodatek pocieszenia za niemoznosć w radzeniu w radzie.
Elita PO/KO

Klauzula informacyjna ›