Alarmujące dane o zdrowiu psychicznym młodzieży. „Relacji rodzic-dziecko nikt nie zastąpi”
Rośnie liczba problemów z depresją wśród młodzieży. Coraz więcej nastolatków cierpi z powodu lęków i fobii. Źródłem wielu problemów jest internet i problem tzw. hejtu, swoje piętno na zdrowiu psychicznym młodzieży odcisnęła także pandemia i izolacja. W trudnych momentach z pomocą przychodzi Podbeskidzki Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Jak mówi jego dyrektor Małgrzata Malinowska, najważniejsza jest jednak rola rodzica. - My możemy wspierać, pomagać, ale to rodzice są z dzieckiem na co dzień. Nikt nie zastąpi relacji dziecko-rodzic - mówi dyrektor POIK.
Co „gryzie” młodzież w Bielsku-Białej?
Małgorzata Malinowska: - W moich czasach, jeśli ktoś mi powiedział, że jestem głupia, to ja natychmiast odpowiadałam - to nie ja, to Ty. Teraz jeżeli ktoś napisze w internecie i roześle to do niewiadomej ilości osób to to bije, wali. Nie można się bronić. Mamy mnóstwo młodzieży, właściwie dzieci w wieku 10, 11 lat, które mają problemy na pograniczu depresji, które powinny być objęte pomocą psychiatryczną. Natomiast pomoc psychiatryczna jest gałęzią medycyny, która całkowicie kuleje. Na pomoc psychiatry czeka się kilka miesięcy. Depresja, to jest choroba, która dotyka nie tylko dorosłych, ale coraz częściej młodzież.
Jak rodzic ma wychwycić, że dziecko ma problemy, że nie dzieje się dobrze?
- Rola rodziców jest najważniejsza. My możemy tylko wspierać rodziców, pomagać im. Natomiast to rodzice rozmawiają z dzieckiem na co dzień. Rodzicie słuchają jego problemów, rodzice znają swoje dziecko i zauważają pogorszenie nastroju. To rodzice są odpowiedzialni za dziecko. Bardzo często zdarza się tak, że przychodzi rodzic z dzieckiem do ośrodka i prosi o informację, o której godzinie może przyjść po dziecko.
- Jeżeli coś się dzieje z dzieckiem, to należy zbadać cały system rodzinny, powiązania w szkole. A to mogą zrobić tylko rodzice. W ośrodku jest taka zasada, że jeżeli ktoś chce abyśmy pomogli dziecku, to najpierw przychodzi sam. Dlatego, że być może wszystkie problemy, które nurtują dziecko można rozwiązać na gruncie rodzinnym - poświęcając dziecku więcej czasu, zadając pytania, zabierając dziecko na wycieczki.
- Trzeba starać się po prostu z dzieckiem być, dziecka słuchać i mieć ogromną uważność na to jakie moje dziecko jest. Czy nie zachowuje się inaczej niż zwykle, czy coś się stało. Nikt nie zastąpi rodziców.
Nie uważa Pani, że internet jest zagrożeniem? Całkiem niedawno wychodziły na jaw fakty dotyczące pedofilii wśród tzw. Youtuberów. Wychodzi na to, że dzieci znajdują w internecie nieodpowiednie wzorce.
- Najpierw mówiliśmy - „nie, nie, nie. Internet jest be. Ograniczyć”. Dzieci były uzależnione, mieliśmy w ośrodku przypadki, kiedy dzieci groziły rodzicom i były bardzo agresywne jeżeli rodzice próbowali ten internet wyłączyć. A później, w czasie pandemii zachęcaliśmy do tego, żeby korzystać.
- Teraz jak otwieram internet to pierwsze wiadomości to jest wojna, przegrupowania wojsk, konflikty. Wiadomości w naszej głowie nie pozostają bez echa. To, co tam wpakujemy, to tam jest. Możemy jako dorośli to sobie przetworzyć. Dzieci biorą w całości. W związku z tym apel do rodziców, żeby rozważnie przyglądali się jak dzieci korzystają z internetu. Internet to nie jest nic złego, ale trzeba mieć kontrolę.
Czy mieszkańcy Bielska-Białej, szczególnie młodzież, wiedzą gdzie pomocy szukać?
- To jest problem. My żeby rozmawiać z młodym człowiekiem musimy posiadać zgodę rodziców i opiekunów prawnych. Oni muszą wiedzieć co się dzieje z dzieckiem. Czasami troszkę trwa zanim przekonamy młodego człowieka, że musimy to zrobić i żeby dla jego dobra rodzice wiedzieli co się dzieje w jego życiu.
Rozmawiał: Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
28 5Komentarze 35
ośrodek super , wiem bo korzystam z pomocy. Panie redaktorze proszę o więcej takich wywiadów,
Dodatkowo wspaniała wymówka dla wszystkich pozostałych.
Jeden problem- świadomych rozumem i emocjami rodziców ze świecą szukać.
Dlatego zewnętrzna pomoc muzi mieć coś więcej niż argument o rodzicach.
No niestety albo zmienimy rodziców, albo system pomocy. Oba najlepiej. Ale najrealniejszy do zmian w sensie technicznym jest ten drugi.
Szczytem samolubstwa jest do tego postawa, że machnę sobie dziecko bo kto mi będzie na starość uslugiwał. To jest postawa w powszechna, w stylu hodowla parobka.
To jest jednak promil społeczeństwa więc jest to wyjątek od reguły.
Egoizm? Bezmiar cierpienia? Zapewniam Cię że większość ludzi tak nie myśli i tak nie działa. Tego typu myślenie wskazuje co najmniej zaawansowaną depresję lub coś bardziej poważnego. I znowu - większość ludzi tak nie sądzi gdyż wskazują to statystyki samobójstw. Byłoby ich znacznie więcej gdyby taki sposób myślenia był bardziej powszechny.
Cierpienie? Zależy od sposobu myślenia. Dla jednych cierpieniem może być nawet stanie w kolejce - ale nawet poważniejsze przypadki potrafią być wartościowe przez to co dzięki nim zyskujemy. Większość matek tak powie gdy to co zyskały to ich ukochane dzieci. Nie ma cienia bez światła.

Klauzula informacyjna ›