Od kilku dni na ul. Filomatów w Bielsku-Białej są dwa progi zwalniające. Do redakcji zwrócił się mieszkaniec, który przekonuje, że MZD instalując progi zapomniało o znakach. Zarządca wyjaśnia, że znaków nie ma, bo na terenie obowiązuje strefowe ograniczenie do 30 km/h. Kto jeździ zgodnie z przepisami, auta nie uszkodzi.

Progi na osiedlowej ulicy pojawiły się przed weekendem. Można powiedzieć, że nagle i bez zapowiedzi, bo do redakcji momentalnie zgłosił się mieszkaniec Karpackiego, który skarży się na tę sytuację. Portal bielskiedrogi.pl informuje, że kierowcy, którzy na progach uszkodzili swoje samochody będą domagać się odszkodowania od zarządcy drogi. Montaż progów bez oznakowania nazywają „pułapką drogową”.

Sygnalizowany przez mieszkańca problem zgłosiliśmy w MZD. Tam odpowiadają, że kierowcy racji nie mają, a informowanie o uszkodzeniu pojazdu jest wręcz... przyznaniem się do złamania przepisów ruchu drogowego. Jak się okazuje, na ul. Filomatów obowiązuje strefowe ograniczenie prędkości do 30 km/h - co za tym idzie, znaków być nie musi i nie będzie. Takie stanowisko przynajmniej prezentuje MZD.

- Poziome oznakowanie na prośbę kierowców pojawi się w tym tygodniu. Pionowego nie będzie, bo nie ma takiej potrzeby. Nadmiar oznakowania jest zbędny. Obowiązuje tam strefa ograniczenia prędkości, do której trzeba się stosować. Kierowcy, którzy uszkodzili swoje pojazdy najwidoczniej nie dostosowali prędkości do obowiązujących przepisów, czym popełnili wykroczenie - mówi Marcin Burdziński, zastępca dyrektora MZD. W związku z tym, żadne roszczenia dotyczące zwrotu kosztów naprawy nie będą uwzględniane.

ak