Będzie jednym z niewielu posłów, który ma wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu biznesu, ale majątku - jak Morawiecki - na rodzinę nie przepisze. Bronisław Foltyn zapowiada, że będzie dążył do ograniczania przepisów i obniżania podatków, a pod względem światopoglądu nie jest tak radykalny jak inni politycy Konfederacji. - Mówi się, że PSL da się przekupić, czy też pójdzie na współpracę w zamian „za premiera” i kilka ministerstw - zdradza pierwsze ploteczki z sejmowych korytarzy.

- Jak nikt inny przeżył pan huśtawkę nastrojów. Od wiary w zwycięstwo, po pogodzenie się z porażką i nagle radość z werdyktu wyborców.

To rzeczywiście był rollercoaster. Wyglądało to jak u Hitchcocka, z trzęsieniem ziemi na początku. Mieliśmy wieczór wyborczy w jednym z moich lokali. Kibicującym mi barmankom i znajomym powiedziałem, że jednak chyba tego Sejmu nie będzie, więc - zażartowałem - otwieramy piątą knajpę.

- Wsłuchując się w wypowiedzi przedstawicieli Konfederacji można odnieść wrażenie, że chętnie odebraliby nam dużą część wolności. Nie podobają im się kobiety w polityce, społeczność LGBT, są przeciwko aborcji, mówią o biciu dzieci... Pan nigdy nie krytykował różnych protestów odbywających się w Bielsku-Białej.

Jestem chyba wyjątkiem w Konfederacji, choć może parę takich osób jeszcze jest, bo uważam, że mamy prawo do demonstrowania i wolności słowa. Wszelkie ograniczenia w tej kwestii są złe. Widzimy, co robi cenzura PiS-u. Widzimy, jak wygląda Telewizja Polska. To powrót do PRL-u i prymitywnej propagandy. Co dobrego da ograniczanie ludziom możliwości wyrażania poglądów? To podstawowa wolność człowieka.

- PiS nie ma większości. Spodziewa się pan, że to jednak opozycja stworzy rząd?

Myślę, że PiS otrzyma misję tworzenia rządu jako zwycięzca. Już krążą różne ploteczki.

- Niech pan je zdradzi.

Na sejmowych korytarzach mówi się, że PSL da się przekupić czy też pójdzie na współpracę w zamian „za premiera” i kilka ministerstw. Obawiam się, że zostaną te rządy, które są, uzupełnione o nowe elementy. I byłby to smutny scenariusz, bo - patrząc na wyniki wyborów - nie tego ludzie oczekiwali. Być może ta brutalna rzeczywistość polityczna nas dopadnie i zacznie się kupczenie. To mi się bardzo nie podoba. Powinno się rozliczać polityków z tego, co deklarowali, a co później w tym Sejmie robią.

- Co pan zrobi ze swoimi biznesami i majątkiem? Śladem premiera, zapisze pan wszystko na żonę, rodzinę?

Nie. Prowadzę działalność w formie spółki. Już wcześniej ustaliliśmy, że gdy zostanę wybrany, to skupię się na działalności parlamentarnej, a wspólnik zajmie się całością działalności biznesowej.

- Zdaję sobie sprawę, że mamy posłów, którzy wcześniej nie mieli nawet normalnej pracy, ale jakie pan ma kompetencje, by pracować w Sejmie?

W tej kadencji chyba tylko 15 posłów miało jakiekolwiek doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej. 445 posłów nigdy nie prowadziło choćby warzywniaka. To ogromne oderwanie od rzeczywistości. Nie wiedzą, co uchwalają i jak to się kończy. Będę osobą, która będzie walczyła, by tych regulacji było jak najmniej. Będzie mi łatwiej przełożyć to, co dzieje się na górze, na skutki, jakie to wywoła na dole. Do prowadzenia działalności gospodarczej potrzebna jest wiedza z rozmaitych dziedzin.

- Co pan zrobi dla Bielska-Białej i swojego okręgu?

Dotrzymam słowa i będę mocno pracował. Już nawiązuję kontakty z samorządowcami i pytam, w czym im pomóc i jak ich wspierać. Myślę, że będę posłem działającym lokalnie. Chcę pracować dla regionu.

Marcin Kałuski
[email protected]