Kładka niezgody koło tzw. Tel Awiwu. Bialanie za korzystanie z niej mieli płacić „rogatkowe”
Kładka koło Ratusza w Białej potocznie nazywana jest krzywym mostkiem. Niewiele osób wie, że budowa tego niepozornego obiektu budziła wielu emocji i była przedmiotem wieloletnich tarć na linii dwóch miast. Idea powstania przeprawy pojawiła się na początku lat 30. XX wieku, kiedy uznano, że mostek zdecydowanie poprawiłaby pieszą komunikację pomiędzy rozwijającymi się miastami. W sobotę Jacek Kachel oprowadził bielszczan po mieście, dzieląc się z zainteresowanymi nieznanymi dotąd ciekawostkami. Frekwencja jak zwykle była duża.
Na dobrą sprawę Bielsko i Biała rozpoczęły oficjalne pertraktacje na temat budowy kładki w 1935 roku. To wtedy w rejonie dawnych ogrodów zamkowych księcia Sułkowskiego, powstawało osiedle mieszkaniowe. Nowe budynki rosły w oczach, a dowcipnisie ze względu na większość inwestorów, którzy byli wyznania mojżeszowego, nazwali ten obszar „Tel Awiwem”. - Warto dodać, że ta nieformalna nazwa do dzisiaj funkcjonuje, wśród wcześniej urodzonych mieszkańców miasta – mówił Jacek Kachel.
Kładka czy most drogowy?
W lipcu 1936 roku odbyła się wizja lokalna w sprawie kładki w ogrodach Sułkowskiego, a w październiku ruszyły badanie gruntu pod przyczółki. Jednak propozycja magistratu Bielska nie przypadła do gustu władzom sąsiedniej Białej. W odpowiedzi bialanie napisali, że „nie godzi się na budowanie mostu w tym miejscu, a to z powodu zeszpecenia placu Ratuszowego przez rampę dojazdową na dwa metry wysoką”.
Równocześnie samorządowcy zaproponowali zbudowanie kładki u wylotu dawnej ul. św. Jana w Białej - to miejsce zostało przewidziane na duży most, który zapewniłby swobodę komunikacyjną również samochodom. Magistrat w Białej przekonywał, że powstająca kładka nie rozwiąże problemów komunikacyjnych, bowiem proponowane przez Bielsko rozwiązanie zakładało tylko ruch pieszych.
Jak przypomina bielski historyk, w czerwcu 1937 roku magistrat w Białej, po raz kolejny zgłosił sprzeciw, co do budowania kładki koło Ratusza. Przekonywał, że w tym miejscu nie jest potrzebna, tym bardziej, że kilkadziesiąt metrów dalej powinien być wybudowany most z prawdziwego zdarzenia.
Radny chciał pobierać opłaty
5 października odbyły się kolejne długie rozmowy celem budowy mostu i kładki w rejonie Alei Sułkowskiego. Docelowy most miał kosztować 100 tys. zł. Uzgodniono, że most będzie przechodził z Bielska do Białej na ul. św. Jana - przewidywany koszt kładki to 12 tys., z czego burmistrz Białej zapowiedział, że da 5 tys. Niespodziewanie kilka dni później burmistrz Łuniewski poinformował, że rada miejska nie zgodziła się na tę lokalizację i cofa swoje zobowiązania. W tej sytuacji miasta poprosiły o mediacje wojewodę.
Zwołano na 4 listopada komisję rozstrzygającą wspólną z Śląskim Urzędem Wojewódzkim. Komisja uznała, że konieczne jest nie tylko zbudowanie kładki, ale również i mostu łączącego ul. św. Jana w Białej z ul. Wilsona (dzisiaj Kołłątaja) w Bielsku. Ostatecznie uzgodniono, że most będzie budowany wspólnie, a kładka bez udziału Białej. Radny z Bielska - Janusz, zaproponował, by w takich okolicznościach od wszystkich bialan przechodzących przez kładkę brać „rogatkowe” przez co wywołał wesołość na sali obrad.
Przy okazji tych negocjacji po raz kolejny bardzo wielu mówców podkreślało, że istnienie jako oddzielnych bytów Bielska i Białej, które już dawno stanowią jeden organizm, jest absurdalne, bowiem animozje i ambicje poszczególnych ludzi zatrzymują swobodny rozwój - przybliżał Jacek Kachel.
Plany powstrzymała wojna
Władze Białej, która sprzeciwiała się budowie kładki, w tym samym czasie forsowała kilkadziesiąt metrów dalej budowę pełnego mostu. Przygotowany projekt przesłały do sąsiedniego Bielska. W ramach odwetu władze Bielska stwierdziły, że projekt jest przestarzały i zlecono własny. Projekt przygotował Stanisław Hajduk zmieniając szerokość drogi na 8 metrów, kiedy w projekcie wstępnym była ona przewidziana na 6 metrów. W uzasadnieniu inżynier napisał, że w chwili obecnej w obrębie miast znajdują się trzy mosty - most Moniera (dziś most Włókniarzy), most kratowy i most kamienny, jak również cztery kładki.
Poza tym buduje się most na przedłużeniu ul. Republikańskiej. Jednak w centrum miasta ruch nasila się na dwóch mostach, które są przeciążone i dlatego trzeba wybudować nowy tym bardziej, że w Bielsku powstała nowa dzielnica mieszkaniowa. Jako najlepsze usytuowanie mostu wskazał miejsce gdzie łączy się ul. św. Jana i plac Ratuszowy. Na ten cel przekazano 1400 zł zaliczki, planowano zaciągnąć kredyt w kwocie 30 tys. zł. Ostatecznie prace nad budową przeprawy wstrzymał wybuch II wojny światowej.
- W dawnych czasach nawet budowa niewielkiej kładki powodowała wiele komplikacji. Dla prawdy historycznej, trzeba jednak dodac, że niechęć bialan do łożenia na kolejne mosty nie wynikała ze skąpstwa, lecz była efektem, tego, że zarówno most na dzisiejszej ul. 11 Listopada, jak i most „Moniera” przy Sferze został zbudowany i był utrzymywany przez magistrat Białej. Władze Bielska, ani nie przyczyniły się do budowy, ani też nie partycypowały w późniejszym utrzymaniu - tłumaczył Jacek Kachel.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
60 6Galeria:
Komentarze 13
Nie każdy Niemiec popierał Hitlera




Klauzula informacyjna ›