Policja na tropie złodzieja, który ukradł baner ministra. Wyborcza zabawa w ciuciubabkę
Bielska policja prowadzi postępowanie w sprawie... kradzieży baneru wyborczego Grzegorza Pudy. Według relacji ogólnopolskich mediów, minister miał w tej sprawie telefonować do komendanta miejskiego policji. Jak ustaliliśmy, głównym podejrzanym kradzieży jest straż miejska, która w ciągu kampanii wyborczej wspólnie z pracownikami MZD zdjęła z ulic Bielska-Białej blisko 1 000 materiałów wyborczych, które stwarzały zagrożenie w pasie drogowym. Sęk w tym, że usunięte z miasta banery były następnie deponowane w magazynie z którego... ponownie pobierały je sztaby kandydatów. I w ten sposób ponownie lądowały na ulicach.
Portal Onet ujawnił, że minister Grzegorz Puda interweniował u komendanta miejskiego policji w związku ze zniszczeniem jego materiałów wyborczych przy ul. Żywieckiej w Bielsku-Białej. Rzecz działa się kilka dni przed wyborami, zdarzenie miała widzieć pracownica jego biura. Policja podjęła interwencję.
Na tropie złodziei baneru
Szybko okazało się, że we wskazanym miejscu materiałów wyboczych nie było od dłuższego czasu - zdjęła je straż miejska wspólnie z pracownikami Miejskiego Zarządu Dróg, która w kampanii usuwała banery zagrażające bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Z relacji Onetu wynika, że minister Puda miał zostać poinformowany, że za zgłaszanie fałszywych zawiadomień grozi odpowiedzialność karna. Poseł miał się tłumaczyć, że nie wiedział o fakcie usunięcia baneru, a informacji od pracownika nie weryfikował.
Zapytaliśmy o sprawę w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Potwierdzono nam, że zgłoszenie zostało złożone na komisariacie, nie odpowiedziano na pytanie, czy minister Puda osobiście kontraktował się z komendantem miejskim. Finalnie nie zgłoszono niszczenia banerów. - Prowadzimy postępowanie wyjaśniające pod kątem kradzieży - mówi asp. Ilona Michalczyk, zastępująca oficera prasowego.
Głównym podejrzanym w sprawie są strażnicy miejscy - to oni zdjęli baner ministra Pudy w związku z faktem, że stwarzał zagrożenie w ruchu drogowym. Jak ustaliliśmy, policjanci wpadli na trop sprawców dzięki zapisom monitoringu. Złożyli już wizytę strażnikom i pytali o motywy ich działania.
Ściągali, a potem oddawali
Prowadzone czynnością są absurdalne. W trakcie kampanii strażnicy miejscy usunęli z ulic Bielska-Białej blisko 1 000 materiałów wyborczych, które znajdowały się w tzw. pasie drogowym i zagrażały bezpieczeństwu. Nikt ich nie przetrzymywał ani nie utylizował - banery były deponowane w MZD, skąd odbierały je sztaby. W ten sposób ponownie trafiały na ulice. Zabawa w ciuciubakę trwała przez całą kampanię. - Sztaby dzwoniły, a my nie mieliśmy prawa nie wydać ich własności - mówią strażnicy. W sprawie ich bezprawnego wieszania i stwarzania niebezpieczeństwa prowadzone są czynności wyjaśniające.
Od dnia ogłoszenia kampanii wyborczej - 15 września - dyżurny straży miejskiej przyjął 85 interwencji związanych z wyborami i umieszczaniem materiałów wyborczych. Działania doprowadziły do ujawnienia 16 sprawców wykroczeń, którzy umieszczali materiały w miejscach bez stosownej zgody właściciela lub naruszając przepisy porządkowe. Na osiem osób nałożono grzywny w kwocie do 500 zł, w stosunku do jednej osoby skierowany został wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej.
Zgodnie z przepisami komitety wyborcze, których materiały zostały rozwieszone w miejscach publicznych, zobowiązane są usunąć je w ciągu maksymalnie 30 dni od dnia wyborów (do 15 listopada). Po tym terminie pełnomocnik komitetu może zostać ukarany grzywną w kwocie od 20 do nawet 5 tys. zł.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
46 133











