Mieszkanka ostrzega. Próbowano ją oszukać nową podstępną metodą
Fałszywy policjant, który miał powstrzymać próbę kradzieży z konta bankowego zadzwonił do mieszkanki Bielska-Białej. Kobieta dzięki ostrożności nie dała się nabrać oszustowi i nie straciła oszczędności. Teraz apeluje, by uważać.
Wszystko rozegrało się kilka dni temu, mieszkanka Bielska-Białej odebrała telefon stacjonarny w pracy. Kobieta skontkatowała się z naszą redakcją i zrelacjonowała nam przebieg rozmowy, by ostrzec innych.
Fałszywy policjant, który zadzwonił do kobiety przekonywał, że pracuje w pionie kryminalnym. Podał swoje fikcyjne imię i nazwisko oraz numer legitymacji służbowej. Wytłumaczył, że pracuję nad sprawą fałszywych logowań do kont bankowych i w tym celu policja współpracuje z bankiem. Poinformował, że ktoś włamał się na konto bankowe mieszkanki Bielska-Białej, a policja zamierza zapobiec kradzieży gotówki. Aby uwiarygodnić się w oczach kobiety podał dane fałszywej transakcji bankowej - datę i godzinę.
W kolejnym roku namawiał kobietę, by ta wykręciła w telefonie nr 997 i zweryfikowała jego dane oraz numer legitymacji służbowej w rozmowie z dyżurnym policji. - On mówił, że się wyłącza, tymczasem połączenia nie zakończył. Oczekiwał, że wybiorę nr 997 w trakcie rozmowy z nim - relacjonuje kobieta.
- Jestem osobą rozsądaną, ale przyznaję, że przekazywane informację brzmiały bardzo wiarygodnie. Jestem pewna, że gdyby trafił na przykład na moich rodziców, to ci nie zorientowaliby się, że nie doszło do zakończenia rozmowy, a po wybraniu na klawiaturze nr 997 rozmawiają z tą samą osobą lub inną, która potwierdziłaby dane fałszywego policjanta i doszłoby do oszustwa - dodaje bielszczanka.
Kobieta zgłosiła sprawę na policję, gdzie usłyszała, że oszuści od pewnego czasu korzystają z metody fałszywego uwiarygodnienia tożsamości policjanta, w trakcie trwającej rozmowy telefonicznej. Ich namierzenie jest trudne, używają do tego celu kart prepaid zarejestrowane na tzw. słupy.
bb
Oceń artykuł:
59 1Komentarze 21
Zapewne taka sytuacja ma miejsce tylko w nielicznych, wyjątkowych przypadkach.
Oszczędności posiada wielu ludzi, w szczególności starszych (bo przez całe życie zdążyli już coś odłożyć) oraz pracujących, szczególnie w lepszych firmach lub na lepszych stanowiskach.
Przeważnie numery są wybierane na ślepo, przeważnie oszust nie zna nawet nazwiska ofiary, uzyskuje je podczas rozmowy.
Stosowany był też wariant, w którym korzystano ze starych książek telefonicznych, wtedy nazwisko przeważnie było znane, a dla dodatkowego zawężenia potencjalnych ofiar do osób starszych wybierano też specyficzne, niegdyś imiona. W tym wariancie często chodziło o wyłudzenie trzymanej w domu gotówki.
Kolejny wariant, to stosowanie powszechnie dostępnych, np. na stronach internetowych, numerów służbowych, zarówno stacjonarnych, jak i kommórkowych. Tutaj nierzadko można też poznać nazwisko danej osoby, zarówno w urzędach, firmach prywatnych lub też w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą można się dowiedzieć, że pod danym numerem telefonu będzie np. pani Kowalska albo pan Nowak.
Podkreślam, nazwisko nie jest najważniejsze, większą wartość daje już domniemanie, że oszukiwana osoba otrzymuje stałe świadczenie emerytalne lub ma stałe dochody z pracy, można też próbować obstawiać sytuacje, w których nie są to dochody niskie (np. po miejscu pracy, zajmowanym stanowisku).
(Można także wykradać dane np. pracując dla sklepu internetowego (także jako kurier), w tym przypadku także można próbować obstawiać zamożność danej osoby, wbrew pozorom nie jest to jednak takie łatwe, w praktyce nieczęsto się taką taktykę spotyka.)
Przede wszystkim w wariancie oszustwa opisanym w artykule stan konta ofiary ma drugorzędne znaczenie. W tym wariancie chodzi o przejęcie dostępu do bankowości internetowej, wraz z możliwością potwierdzania zleceń (np. dzięki uzyskaniu danych dostępowych do bankowości internetowej i zmianie numeru telefonu do kodów sms); dzięki temu można łatwo zaciągnąć kredyt (np. konsumpcyjny lub limit w koncie), dotychczasowi klienci banku otrzymują to bardzo łatwo, na klik, szczególnie jeśli otrzymują tam stałe dochody (np. comiesięczne wynagrodzenie za pracę lub świadczenie emerytalne).
Mądrale rozważający mało istotne kwestie, jak to, skąd oszuści mają dane o stanie kont potencjalnych ofiar, pokazuje tylko, jak dużo ludzi jest naiwnych, jak rzadko ludzie są rozsądni, a właśnie dlatego można łatwo zarabiać, można okradać przemądrzałych naiwniaków...
"Wytłumaczył, że pracuję nad sprawą fałszywych logowań do kont bankowych i w tym celu policja współpracuje z bankiem. Poinformował, że ktoś włamał się na konto bankowe mieszkanki Bielska-Białej, a policja zamierza zapobiec kradzieży gotówki."
Rozsądnych ludzi nie zastanawia, skąd oszuści mają wiedzę o środkach posiadanych przez ofiary, gdyż jest oczywiste, że taka wiedza nie jest konieczna do popełnienia przestępstwa. Wiele osób posiada oszczędności, a jeśli nie, to mając dostęp do ich bankowości internetowej można łatwo zaciągnąć na nich kredyt (np. konsumpcyjny lub limit w koncie), dotychczasowi klienci otrzymują to bardzo łatwo, na klik, oczywiście trzeba taką operację potwierdzić np. kodem sms, ale przecież po to się udaje policjanta, by przekonać ofiarę do zmiany stosowanej autoryzacji.
Ale rozsądni ludzie to wyjątki, dlatego można zarabiać.. Tak jak są przekonani, że jakaś osoba jest starsza, tak samom dają się nabrać, że ktoś jest policjantem...
A głównie osoby samotne z telefonem stacjonarnym są na celowniku oszustów!!!

Klauzula informacyjna ›