Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie opublikowała pierwsze wnioski dotyczące wyborów parlamentarnych w Polsce. Powstały na podstawie kilkutygodniowej obserwacji kampanii wyborczej. Delegacja obserwatorów OBWE gościła także w Bielsku-Białej. Mieli zastrzeżenia do konferencji PiS.

Jak ocenia OBWE, partia rządząca uzyskała wyraźną przewagę dzięki nadmiernemu wpływowi na wykorzystanie zasobów państwa i mediów publicznych. Tym samym PiS korzystał z przychylności i „otwarcie stronniczych relacji nadawcy publicznego”. Niezależni obserwatorzy zauważyli też, że spółki państwowe i ich fundacje zaangażowały się w kampanię referendalną, co było z kolei sposobem na ominięcie przepisów dotyczących finansowania kampanii. Sama kampania wyborcza charakteryzowała się powszechnym stosowaniem "nietolerancyjnej, ksenofobicznej i mizoginistycznej retoryki".

- Równoczesne przeprowadzenie referendum z inicjatywy rządu wzmocniło przekaz wyborczy partii rządzącej, w tym poprzez wsparcie spółek kontrolowanych przez państwo, podważając tym samym rozdział państwa od partii i umożliwiając pewne obejście przepisów dotyczących finansowania kampanii. W politycznie spolaryzowanym środowisku medialnym i ogólnie zawężającej się przestrzeni dla niezależnego dziennikarstwa nadawca publiczny otwarcie faworyzował partię rządzącą - czytamy w raporcie.

Choć sam dzień wyborów przebiegał spokojnie, wyborcy entuzjastycznie wzięli udział w głosowaniu, a członkowie komisji na ogół posiadali odpowiednią wiedzę, to zdaniem OBWE wybory odbyły się w wysoce spolaryzowanym środowisku i były postrzegane jako decydujące dla przyszłości Polski w kluczowych kwestiach - w tym odporności instytucji demokratycznych, wolności osobistych i polityki zagranicznej. Tajność głosowania często była podważana poprzez niewystarczająco przestronne kabiny.

Kampanię przez sześć tygodni obserwowali Gent Ramadani z Norwegii i Fairlie Chappuis Jensen ze Szwajcarii. Ta dwójka, jako jeden z dziesięciu zespołów obecnych w kraju, odpowiadała za kontrolę na terenie województwa śląskiego i małopolskiego. Powołane zespoły do dwóch miesięcy przekażą stronie rządowej szczegółowy raport, który wskaże co w przyszłości można jeszcze poprawić.

Redakcja portalu www.bielsko.biala.pl prawdodpodobnie jako jedyna w Bielsku-Białej została wytypowana do rozmów na temat trwającej wtedy kampanii wyborczej. Do spotkania doszło w siedzibie Wydawnictwa Prasa Beskidzka tuż po jednej z konferencji prasowych Prawa i Sprawiedliwości, na której - jak mówił kandydat na senatora - zamiast obrusów na stole leżały czeki z milionami złotych. 

Delegacja obserwatorów OBWE pytała m.in. skąd pochodzą pieniądze przekazywane przez partię rządzącą, dlaczego mówi się o nich zaledwie tydzień przed wyborami oraz dlaczego tak mocno podkreślane jest, że to partia PiS przekazuje kwoty, skoro pochodzą one z podatków wszystkich obywateli. Ogólny wniosek obserwatorów OBWE był taki, że tego typu konferencje mogą mylić opinię publiczną.

Delegacja zwracała uwagę, że Bielsko-Biała jest miastem o nastawieniu opozycyjnym, co potwierdził wynik wyborów. Pytali o nastroje w regionie oraz o to, jakie postulaty głoszą kandydaci z Podbeskidzia.

ak

Na zdjęciu: Gent Ramadani, Fairlie Chappuis Jensen oraz red. Adam Kanik