Przypadkowe spotkanie przy fortepianie. Muzyka tworzy nowe znajomości - film i foto
To spotkanie na placu Wojska Polskiego w Bielsku-Białej nie było planowane, ale pomimo padającego deszczu warto było zatrzymać się na dłużej i posłuchać muzyki w wykonaniu pana Krystiana. Chwilę później we wspólne koncertowanie włączyły się kolejne osoby w różnym wieku. Fortepian tworzy nowe znajomości.
W czwartkowe popołudnie pogoda nie rozpieszczała. Było chłodno, padał deszcz, nic dziwnego, że przechodnie przyśpieszali kroku, by szybciej wrócić do domu. Na placu Wojska Polskiego tajemniczy mężczyzna nic nie robił sobie z powodu kiepskiej aury i w najlepsze grał na fortepianie.
- Jestem tu często po południu. Ludzie mogą posłuchać różnych utworów w moim wykonaniu, a jako że gram także na weselach, to w moim repertuarze można znaleźć utwory - zdradził nam pan Krystian. Jest samoukiem, bez szkoły muzycznej, ale wywodzi się z rodziny uzdolnionej muzycznie.
- Wujek grał na akordeonie i perkusji, dziadek grał na trąbce, pradziadek też muzykował. Gram na gitarze basowej, solowej, sporadycznie na perkusji. Potrafię także zagrać na klawiszach. To był fajny pomysł, że ten fortepian tu jest. Zachęcam wszystkich, w tym dzieci, do grania, z przyjemnością coś pomogę. Gram z głowy, sam się do tej pory uczę, pomimo iż mam już 45 lat, w tym 30 lat grania - opowiadał pan Krystian.
Nasz rozmówca tłumaczył, że jeżeli ktoś chciałby nauczyć się grania na fortepianie, to najlepiej zacząć od paru lekcji, a później ćwiczyć, co najmniej godzinę dziennie. Trzeba zasięgnąć lekcji u muzyka, który odpowiednio pokieruje tok nauki czy pomoże wypracować układ rąk. - Nie przeszkadzał mi padający deszcz, ubranie wyschnie. A satysfakcja, że ludzie podchodzą, jest bezcenna. Można nawiązać nowe kontakty, można porozmawiać. Większość przechodniów reaguje pozytywnie, choć ostatnio jakiś pan stwierdził, że gram „pogrzebowo” Nie komentowałem tego, każdy ma swój punkt postrzegania muzyki i muzyka.
- Odkąd fortepian tu jest, to staram się tu pojawiać i grać. To mój sposób, żeby się pokazać i odreagować. Spotykam tu okolicznych mieszkańców i wiem, że jeżeli ktoś potrafi zagrać, to ludzie z przyjemnością słuchają. Ale czasem przychodzi ktoś, kto „plumka” bez ładu i składu, wtedy taka muzyka irytuje i trzeba zamykać okna. Kiedyś ten instrument grał głośniej, teraz został ściszony - zauważa pan Krystian.
W pewnym momencie do rozmowy dołączyła pani Iwona wraz z córką. Kobieta przy akompaniamencie zaśpiewała znane przeboje. - To trochę trudne zaśpiewać z marszu, bez uprzedniego rozśpiewania i przygotowania, ale spontany też fajnie wychodzą. Była transmisja na żywo w Facebooku, zadzwonili do mnie znajomi i zapytali, dlaczego nie dałam znać, że będę w Bielsku-Białej - uśmiechała się kobieta.
Po paru chwilach uczestnicy spontanicznego spotkania wymienili się numerami telefonów i nie wykluczone, że za jakiś czas znów coś zagrają. Fortepian łączy pokolenia i, jak widać, tworzy nowe znajomości.
Tekst, foto i film: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
115 12
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 9
Pozdrawiam

Klauzula informacyjna ›