Grzegorz Gaża, poseł PiS z Pszczyny, pobiera uposażenie z Sejmu, ale również czerpie zyski ze spółki, w której jest wspólnikiem. Taką sytuację dopuszcza prawo, ale tylko na wniosek posła i w nadzwyczajnych sytuacjach. 51-latek w trakcie kadencji pobrał pół miliona złotych uposażenia poselskiego i zarobił blisko 800 tys. zł z dobrze prosperującej spółki. W zbliżających się wyborach ubiega się o reelekcję.

Sprawę opisała kilka dni temu Wirtualna Polska, jej dziennikarze bezskuteczne próbowali zdobyć listę 78 posłów, którzy korzystają z nadzwyczajnego trybu i otrzymują uposażenie i dodatkowo wykazują dochód z tytułu prowadzonej działalności biznesowej lub zawodowej. Wobec utrudniania im dostępu do informacji publicznej, sami opisali przypadki posłów, którzy pobierają kasę z Sejmu i zarobkują.

To parlamentarzysta decyduje czy chce być tzw. posłem zawodowym i pobierać uposażenie poselskie czy niezawodowym i pracować zawodowo lub prowadzić działalność gospodarczą (wtedy nie otrzymuje uposażenia). Kwota uposażenia poselskiego to ok. 150 tys. zł rocznie. Od przytoczonej zasady jest wyjątek - w uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może przyznać uposażenie posłowi, który pracuje zawodowo i zarobkuje poza parlamentem. Taka decyzja podejmowana jest na wniosek posła.

W artykule pojawia się m.in. Grzegorz Gaża - poseł PiS z Pszczyny. Jak pisze WP, ślubowanie złożył 12 listopada 2019 roku. Osiem dni później zarejestrowana została spółka z o.o. spółka komandytowa, zajmująca się głównie wynajmem samochodów dostawczych. Poseł został w niej wspólnikiem, pozostałymi są żona i spółka z o.o. (o podobnej nazwie - różni się formą działalności). W tej ostatniej Gaża był wspólnikiem i prezesem do stycznia 2019 roku. Na stanowisku zastąpiła go żona, a inną wspólniczką jest córka.

Od końcówki 2019 roku Grzegorz Gaża jest posłem i wspólnikiem spółki - w teorii nie powinien pobierać uposażenia poselskiego. Ale pobiera - w 2020 roku poseł Gaża otrzymał ponad 114 tys. zł uposażenia poselskiego i dochód z uczestnictwa w spółce komandytowej w wysokości ponad 643 tys. zł.

W kolejnych latach sytuacja się powtarza: w 2021 roku otrzymuje ponad 152 tys. zł uposażenia z Sejmu i zysk z biznesu w kwocie ponad 172 tys. zł. W zeszłym roku sytuacja się zmienia. Grzegorz Gaża w oświadczeniu błędnie podaje, że otrzymał uposażenie w kwocie ponad 1,2 mln zł, ale dochody z biznesu są już bardzo skromne - niewiele ponad 9 tys. zł. W oświadczeniu złożonym we wrześniu br. poseł PiS deklaruje ponad 135 tys. zł uposażenia i brak dochodu z działalności. Jak pisze WP, łącznie Grzegorz Gaża pobrał ponad pół miliona zł uposażenia z Sejmu, ale w trakcie był wspólnikiem w dobrze prosperującej spółce.

Dziennikarze pytali: Czy poseł PiS złożył wniosek o przyznanie uposażenia z powodu nadzwyczajnej sytuacji? A może uważa, że bycie wspólnikiem spółki komandytowej, czyli osobowej, a nie kapitałowej, nie jest formą prowadzenia biznesu, więc można łączyć zyski z działalności z pobieraniem uposażenia?

- Grzegorz Gaża w ogóle nie odpowiedział na nasze pytania, a Centrum Informacyjne Sejmu - jak już wskazaliśmy - w ogóle nie odniosło się do naszych próśb o listę 78 „przedsiębiorczych” posłów - pisze WP. Zdaniem prof. Mariusz Bidziński, w świetle ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wtórne jest to, w jakiej spółce udziałowcem jest parlamentarzysta - bez znaczenia zatem jest to, że Gaża z rodziną zawiązali spółkę osobową, zaś parlamentarzysta „zniknął” ze spółki kapitałowej. - Istotą są dochody. Te poseł Gaża ze swojej działalności pozaparlamentarnej czerpał, co sam przyznał w kilku oświadczeniach.

Z posłem PiS skontaktował się portal pless.pl. Polityk nie udzielił odpowiedzi również lokalnemu portalowi. Jak uzasadniał, artykuł Wirtualnej Polski traktuje jako atak polityczny na siebie. Zapewniał, że nie zataił żadnych dochodów i nie naruszył obowiązujących przepisów prawa. To najprawdopodobniej oznacza, że posiadał stosowną zgodę Prezydium Sejmu, która wydawana jest na wniosek posła.

bb

Zdjęcie: z archiwum biura poselskiego Grzegorza Gaży