Od początku roku trwa dyskusja, czy nocne wygaszanie oświetlenia ulicznego w Bielsku-Białej jest uzasadnione, czy też nie. Przeciwnicy tego rozwiązania podnoszą, że poprzez „egipskie ciemności” spada bezpieczeństwo mieszkańców. Miasto kolejny raz deklaruje, że nic takiego nie ma miejsca, a zaoszczędzono ok. 5 mln zł.

W sprawie wygaszania świateł ulicznych w godz. 24.00-4.00 kolejny raz interpelowali radni Niezależnych.BB. Tym razem poprosili ładze miasta o przedstawienie prognozowanych oszczędności z tytułu wyłączanych nocą latarni. Padło także pytanie o koszt świątecznych dekoracji miasta. W trakcie sesji skarbnik miasta Dominik Pawiński deklarował, że na ten cel przeznaczona zostanie kwota ok. 500 tys. zł. Tymczasem w planie zamówień publicznych szacunkowa wartość zamówienia była ponad dwukrotnie wyższa.

Z odpowiedzi przygotowanej przez zastępcę prezydenta miasta Adama Ruśniaka wynika, że szacowane oszczędności wypracowane poprzez wprowadzenie przerwy w funkcjonowaniu oświetlenia ulicznego w całym roku wyniosą ok. 5 mln zł. Rozwiązanie ma więc wymierne efekty finansowe, co w sytuacji gorszej kondycji samorządów jest nie do przecenienia. Wygaszanie świateł  może być uciążliwe dla mieszkańców, ale w żaden sposób nie wpłynęło na zwiększenie liczby wypadków ani na liczbę dokonanych przestępstw.

Z kolei na świąteczne udekorowania miasta w tym roku planuje się przeznaczyć kwotę ok. 500 tys. zł. Ograniczenie kwoty wynika z poszukiwania oszczędności w budżecie Bielska-Białej.

ak