Świeckie państwo i podatek dla księży. „Minister obiecał, a nagle przyszła decyzja”
Lewica w wyborach do Sejmu idzie z jasnym programem - opodatkowania księży, rozdziału państwa od kościoła, legalnej aborcji, budowy tanich mieszkań na wynajem czy skutecznej ochrony środowiska. - Pieniądze z likwidacji religii w szkole przeznaczymy na ciepłe posiłki dla uczniów - zapewnia poseł Przemysław Koperski. Jak ocenia swoje dokonania w mijającej kadencji? Wymienia m.in. obronę pracowników transgranicznych w trakcie pandemii czy zablokowanie wycinki drzew wzdłuż Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. - Minister Puda obiecał, że drzew nikt nie będzie ruszał, a nagle przyszła decyzja o wycince - przypomina.
Przemysław Koperski ukończył prawo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Był radnym powiatu bielskiego, w latach 2003-09 sprawował funkcję dyrektora, a później został powołany na zastępcę prezydenta Częstochowy. Bezskutecznie ubiegał się o prezydenturę w Bielsku-Białej.
Do parlamentu kandydował już w 2015 roku, udało się cztery lata później. W Sejmie został m.in. członkiem komisji ds. kontroli państwowej i zespołu antysmogowego. Jego zdaniem, ulgi podatkowe dla kościoła nie są w porządku wobec społeczeństwa, a kobiety w Polsce traktowane są gorzej niż na Zachodzie.
- Trzeba w końcu zacząć sprawiedliwie traktować Polaków. Nie może być tak, że mieszkańcy płacą gigantyczne podatki, składki zdrowotne, a są takie grupy, takie osoby, które tych podatków nie płacą, albo płacą je w znikomym stopniu. Mówię tutaj o działalności, którą prowadzą księża i kościół. Te pieniądze mogłyby być przeznaczone na ciepłe posiłki w szkołach. 300 tys. dzieci przychodzi do szkoły głodne. Pieniądze z likwidacji religii w szkole przeznaczymy na ciepłe posiłki dla uczniów - mówi.
Lewica w sondażach jest niemal na równi z Konfederacją i Polską 2050. Jak ocenia Pan szanse na mandat?
- Najważniejsze jest to, żeby najbliższe wybory doprowadziły do zmiany władzy w Polsce. By dzisiejsi rządzący tą władzę oddali i żeby siły demokratyczne, dla których najważniejsza jest konstytucja i ochrona praw i wolności mogły ją przejąć.
- Natomiast to, kto będzie reprezentował naszych mieszkańców w Sejmie jest sprawą drugorzędną. Z tych ostatnich sondaży wyłania się trend korzystny dla Lewicy. To pozwala ze spokojem patrzeć na wynik wyborczy. Jestem przekonany, że mieszkańcy naszego regionu docenią moją dotychczasową pracę, ale również to jak wygląda lista Lewicy.
Jak podsumowałby Pan te cztery lata spędzone w Sejmie?
- Tych obszarów, w których byłem aktywny jest bardzo wiele. To jest służba, i w ten sposób trzeba to odczytywać. Jako honor, jako zaszczyt, wielkie zobowiązanie w stosunku do wszystkich Polaków. Swoje zobowiązanie wykonałem w stu procentach w stosunku do tego co obiecałem. Jestem członkiem ochrony środowiska, działam w obszarze kontroli państwowej i we współpracy międzynarodowej.
Mocno angażowałem się wtedy kiedy granica pomiędzy Polską a Czechami została zamknięta. Z dnia na dzień 12 tys. pracowników transgranicznych straciło pracę. Byłem tam wtedy z nimi, doprowadziliśmy do tego, że granica została znowu otwarta. Jeśli chodzi o ochronę środowiska - warto też wspomnieć o skutecznej ochronie drzew przy Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Minister Puda obiecał, że tych drzew nikt nie będzie ruszał, a nagle przyszła decyzja o wycince. Udało się to zablokować.
Te rzeczy trzeba wyciągać, sygnalizować, składać doniesienia do właściwych organów. Na sygnały, które dostaję, zawsze reaguję. Spotykam się, rozmawiam, interweniuję. To kończy się sukcesem w wielu przypadkach, co mnie bardzo cieszy. To są setki interwencji. Można przypomnieć historie kiedy zamykane były stoki narciarskie, restauracje, hotele. Przecież żadnego innego parlamentarzysty tam nie było.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak ważna jest niezależność energetyczna. Postulaty Lewicy to niezależność energetyczna Polski, a z drugiej strony Europejska Unia Energetyczna. To wzajemnie się nie wyklucza?
- Chcemy zrobić transformację energetyczną w Polsce. Chcemy, żeby źródła energii były rozproszone. Ale jesteśmy też za tym, żeby dotrzymać umowy społecznej z sektorem górniczym. Tam jest mowa o tym, że węgiel w Polsce będzie wydobywany do 2049 roku. Dzisiaj w polskich elektrowniach nadal spala się węgiel. Tylko polski węgiel rząd Prawa i Sprawiedliwości zamienił na ruski węgiel, potem na kolumbijski. Ja uważam, że to jest działanie na szkodę interesu publicznego nas wszystkich.
- Magistrala kolejowa, która została wybudowana ze Śląska do portów jest wykorzystywana nie w tym celu, żeby eksportować nasz węgiel, ale aby go importować. Nie tak powinno być. Dopóki nie zbudujemy nowej nogi energetycznej, jesteśmy skazani na węgiel i z tego węgla korzystajmy.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
62 90