Debata o ochronie zdrowia i sądownictwie. Dwóch kandydatów nieobecnych - foto
W zeszłym tygodniu Beskidzka Izba Lekarska i Okręgowa Rada Adwokacka w Bielsku-Białej zorganizowały debatę, na którą zaproszeni zostali kandydaci do Sejmu. Dyskutowano m.in. na temat praworządności. Zabrakło m.in. kandydata PiS.
Debata przedwyborcza odbyła się w Beskidzkiej Izbie Lekarskiej, współorganizatorem była Okręgowa Rada Adwokacka. Do dyskusji zaproszono liderów list z pięciu największych komitetów startujących do Sejmu w okręgu bielskim. W debacie udział wzięła Mirosława Nykiel (PO), Przemysław Koperski (Lewica) i Mirosław Suchoń (Polska 2050). Nie pojawił się Stanisław Szwed (PiS) i Bronisław Foltyn (Konfederacja).
Konfederacja chciała w debacie wystawić Adama Kanię, który startuje z trzeciego miejsca listy komitetu w okręgu bielskim. To przedstawiciel partii Grzegorza Brauna, która znana jest z walki z restrykcjami pandemicznymi. - Chcieliśmy wystawić najsilniejszą osobę w temacie debaty - mówi Bronisław Foltyn. Na to nie zgodzili się organizatorzy, którzy oczekiwali debaty pomiędzy liderami list.
Pytania zadawali młodzi lekarze i adwokaci. Debata dotyczyła szeroko pojętej kwestii ochrony zdrowia. Wśród poruszanych tematów było m.in. finansowanie systemu, dostęp do łóżek internistycznych oraz laryngologicznych, omówione zostały także aspekty dotyczące lekarzy rezydentów i brakujących środków finansowych na to, by wyspecjalizować wszystkich absolwentów uczelni lekarskich.
Debata dotyczyła również kwestii praworządności. Pytanie dotyczyły m.in. ukształtowanie systemu obowiązkowej pomocy prawnej w sprawach cywilnych i karnych, modelu polskieego sądownictwo i poprawy procedury oraz poruszona została sytuacja sędziów. Debata trwała blisko trzy godziny.
ak
Zdjęcie: profil fb Przemysława Koperskiego
Oceń artykuł:
24 15Komentarze 27
Dziesięć lat temu, gdy wdrazałem pewne rozwiązania spraw, to nawet liczące się osoby mówiły, że to się nie uda... Mój "anioł stróż" powiedział mi słowa, które zrozumiałem całkiem niedawno. Powiedział mi, że "Cierpliwy człowiek, nawet kamień ugotuje". I tego się będę trzymał...
Czy sprawa jest zbyt trudna do ogarnięcia? Mówicie, że nie mam racji, lecz nikt nie chce rozmawiać. Znam swoje wady i mam ich wiele, pracuje mocno nad ich wyeliminowaniem. Możecie sobie myśleć o mnie co chcecie, wasze prawo. Tylko czy ktoś zdobędzie się na odwagę i mnie wysłucha? Jestem chory, lecz nie głupi.
Natomiast jest to potwierdzenie objawu sposobu myślenia grup politycznych i aktywistów - nie wybiera się najlepiej przygotowanej osoby do danej roli czy stanowiska, ale "odpowiedniej" dla celów decydentów. Przypomina się stary slogan o "rządzie fachowców" oraz jak nic z tego nie wynikło.

Klauzula informacyjna ›