Do nietypowego wywiadu doszło wczoraj na antenie Radia Zet. W studiu miała pojawić się Katarzyna Jóźwiak, kandydatka PiS do Sejmu w okręgu rybnickim. Na wywiad przyszła z partnerem, który również startuje z listy PiS, ale w okręgu bielskim.

Wywiad jest szeroko komentowany w mediach ogólnopolskich. Beata Lubecka do studia Radia Zet zaprosiła Katarzynę Jóźwiak, kandydatkę PiS w okręgu rybnickim. Niespodziewanie kobieta przyszła do studia ze swoim partnerem Krzysztofem Sitarskim, który jest byłym posłem Kukiz'15 (kadencja 2015-19), a w zbliżających się wyborach kandyduje do Sejmu z listy PiS w okręgu bielskim.

Kandydatka przyjście na wywiad z partnerem tłumaczyła „chwilową niedyspozycją”. W trakcie rozmowy kobieta miała problem, by odpowiadać na pytania. Często patrzyła przed siebie i milczała. - Dlatego warto wziąć udział w referendum? - pytała Lubecka. - Czy dobrze się stało, że Program 500 Plus zmienił się w 800 Plus? Nie pytać dalej? Nie? - pytała dziennikarka, a kandydatka milczała.

- Mężowie, żony, synowie polityków PiS, oni sami czy „znajomi królika” znajdują zatrudnienie w instytucjach publicznych, agencjach rządowych, spółkach Skarbu Państwa. Popiera pani takie praktyki? - pytała dziennikarka. - Nie do końca popieram takie praktyki - odpowiedziała Katarzyna Jóźwiak. Dlaczego? Dlaczego się to pani nie podoba? - dopytywała dziennikarka, ale w studiu zapadła długo cisza.

Beata Lubecka pytała także dlaczego Sitarski startuje z okręgu bielskiego, skoro mieszka w Radlinie. - Ktoś poprosił o to, żebym wystartował. Ludzie związani z okręgiem nr 27 z Cieszyna - mówił Krzysztof Sitarski. - Mieszka pan koło Rybnika, a startuje w Bielsku-Białej? Napisane jest, że mieszka pan w Radlinie - dopytywała dziennikarska. - Jestem mieszkańcem Ustronia - deklarował kandydat PiS.

bb