Gruby program i pieniądze, by stać się Europejską Stolicą Kultury. Czy nas na to stać?
We wtorek w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej zaprezentowany tzw. bidbook, czyli kilkudziesięciostronicowy dokument stanowiący ofertę konkursową, która ma zapewnić miastu tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku. Jak mówił prezydent Jarosław Klimaszewski, dokument został złożony w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego realizacja będzie kosztować 56 mln euro, czyli ok. 250 mln zł. Miasto z własnego budżetu wyłożyć ma część środków - ok. 80 mln zł. Wszystkie te kwoty są szacowane, bo pewnych deklaracji nie ma.
Bielsko-Biała wykonało kolejny krok w dążeniach do zdobycia tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2029. W połowie września w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego został złożony tzw. bidbook, który wcześniej zatwierdzi prezydent Jarosław Klimaszewski. Jest to oficjalna oferta konkursowa, która zawiera plan organizacji ESK w 2029 roku, a także wizję rozwoju miasta przez pryzmat kultury.
Brak oficjalnych deklaracji
Dokument ma 60 stron, a jego tworzenie trwało kilka miesięcy. Wymagało mnóstwa spotkań i pracy prawie tysiąca osób - przedstawicieli środowisk kulturalnych, organizacji pozarządowych, mieszkańców, urzędników. - W opracowaniu jest zawarta wizja przyszłości Bielska-Białej jako miasta kultury. Jesteśmy na takim etapie rozwoju, że nasza przyszłość w dużym stopniu zależy właśnie od rozwoju kultury. Dobrze rozwijamy się gospodarczo, a kultura jest kluczem do dalszego sukcesu, do tego, żeby ludzie chcieli tu żyć i mieszkać - mówił prezydent Klimaszewski w czasie prezentacji bidbooka w Teatrze Polskim.
Program składa się z 30 projektów. Wśród nich m.in. festiwale, warsztaty, programy rewitalizacyjne. Niektóre projekty są realizowane już teraz. Okazuje się jednak, że potencjalny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury będzie słono kosztować. Skoro stolica europejska, to płacić trzeba w euro. Całkowity koszt szacowany jest na ponad 56 mln euro (to ok. 250 mln zł), z czego 87 proc. stanowią finanse publiczne.
Nocą ciemno, ale będzie ESK?
Na to składają się w największej części środki rządowe i z budżetu miasta - po 17,5 mln euro (to blisko po 80 mln zł). Pamiętać trzeba, że przytoczone kwoty choć spore, to zostaną rozłożone w czasie, co ułatwi ich wydatkowanie. - Koszty poniesione na kulturę, to jest inwestycja w mieszkańca, inwestycja w osiągnięcie przez niego dobrostanu, to jest założenie podstawowe - tłumaczą urzędnicy. I trudno nie przyznać temu twierdzeniu racji, ale nie zdziwimy się, gdy szybko podniesione zostaną głosy wśród mieszkańców, że w mieście oszczędza się na oświetleniu ulicznym nocą, a myśli o drogich tytułach.
Sam program kulturalny ma kosztować 36 mln zł, pozostałe wydatki to po równo promocja i marketing oraz wynagrodzenia i koszty administracji. Część, którą ma pokryć miasto stanowi niemałą sumę, przy czym rząd nie zadeklarował żadnej konkretnej kwoty, którą dołoży. W kuluarowych rozmowach deklarowano udział do 50 proc. Urzędnicy ostrożnie przyjęli więc, że dofinansowanie dorówna budżetowi miasta. Na poziomie województwa również nie została podjęta oficjalna decyzja o wsparciu. Kwota jest szacowana.
Duże inwestycje... drogowe
Bidbook, jak podkreśla Ratusz, opiera się nie tylko na działaniach czysto kulturalnych, lecz także m.in. na aspektach łączących kulturę z ochroną środowiska i przyrodą, zdrowiem psychicznym, rozwojem gospodarczym i edukacją. Nigdzie nie jest powiedziane, że poniesione koszty w jakiś sposób miastu się zwrócą. Czy w dobie inflacji i kryzysu stać nas na bycie Europejską Stolicą Kultury? W bidbooku znajduje się tłumaczenie, że z analizy makrootoczenia Bielska-Białej wynika, że jego sytuacja gospodarcza jest dobra oraz stabilna. Ponadto wnioskodawcy kierują się zasadą, że kultura nie jest kosztem, a inwestycją.
Niezależnie od tego, czy tytuł ESK zdobędziemy czy nie, miasto musiało zadeklarować, jakie inwestycje przeprowadzi w związku z działaniami pod tym kątem. Choć urzędnicy deklarują, że szacunki nakładów przyjmowali ostrożnie, to trzeba przyznać, że w przypadku inwestycji prognozy są bardzo optymistyczne. Zakładają m.in. budowę centrum przesiadkowego, północnej obwodnicy śródmieścia, czyli tzw. Nowopiekarskiej czy rewitalizacji linii kolejowej nr 190 do Cieszyna. Wszystko do 2028 roku.
Adam Kanik
[email protected]
Zdjęcie: Paweł Sowa/Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
32 64Komentarze 115
Życzę nam wszystkim, żeby się udało i żebyśmy nie musieli zazdrościć Kielcom, Jastrzebiu-Zdrój albo Pszczynie (nota bene - uroczej), które też kandydują, jak i kilka innych. Walcz pan, panie prezydencie.
Ekipo z ratusza wiosna się zbliża, więc pakujcie już manele, bo was wywietrzymy!
Patologia PO jest ogromna....
Co do pytania czy mieszkańców stać, to kolejna kwestia...
To zależy o jakiej imprezie mówimy i dla kogo kierowanej? Jeśli mamy na myśli festyn i jak wspomniałem mało kogo coś tam interesuje, to zawsze będzie ich stać. A dlaczego? A właśnie dlatego, że ich występy mało interesują, bo uznają, że im to potrzebne do niczego nie jest... Chodzi tak naprawdę o wieczorną zabawę piwko i kiełbaska... taka jest rzeczywistość... A tych kogo ma być stać, to będzie i proszę mi wierzyć nie zaliczam się do "asów finansjery" ale w bielskim teatrze znam chyba wszystkie spektakle...
Narzekasz na targający się papier toaletowy... a czy wiesz tak naprawdę skąd się owy papier wziął? I do czego służy? Jestem skory zaryzykować stwierdzenie, że nie wiesz... Bo gdybyś wiedział to i zapewne posiadał byś wiedzę, co to jest bidet... No ale kultura i edukacja choćby na temat wspomnianego papieru jest nikomu nie potrzebna... ps. Odsyłam do zapoznania się z wiedzą historyczna papieru toaletowego... dowiecie się co o nas mówią np. Kraje azjatyckie... polecam

Klauzula informacyjna ›