O szpitalnym jedzeniu mówi się na ogół źle. Po ośmiu latach przypomniał sobie o tym PiS. Co jedzą pacjenci? Na przykład w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej na tzw. wsad do kotły przeznacza się 10 zł na osobę. Z tego trzeba zrobić trzy posiłki.

Podobnie jest w Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej, który oferuje małym pacjentom aż dwanaście różnych diet. Wśród nich m.in. żołądkową, wegetariańską i bezmleczną. Posiłki dostarcza catering. Zgodnie z niedawno ogłoszonym przetargiem, dzienny wsad do kotła, to nie mniej niż 10 zł brutto na dziecko.

Zaglądamy w menu. W piątek na śniadanie (dieta podstawowa) będzie tzw. zacierka na mleku bądź bułka z dżemem i gruszka, do tego kawa zbożowa z mlekiem. Drugie śniadanie to maślanka. Na obiad zupa z groszku z grzankami, mintaj panierowany z ziemniakami i surówką. Do tego herbata. Na podwieczorek kisiel truskawkowy, a na kolację bułka z masłem, jajkiem i papryką. Porcje to 150-300 gram.

Menu w kolejnych dniach jest zróżnicowane. Zawsze jest coś na mleku, owoc, warzywo. O wrażenia pytamy bielszczankę, której 7-letnia córka niedawno leżała w Szpitalu Pediatrycznym. W odpowiedzi otrzymaliśmy zdjęcie: kanapka z masłem i warzywem oraz z dżemem. - Jedzenie nie było dobre. Może i świeże, ale porcje okropnie małe, dziecko było głodne, musiałam przynosić posiłki z zewnątrz - narzeka.

Więcej o szpitalnym żywieniu pisze czwartkowy numer „Kroniki Beskidzkiej”. Nowe wydanie najpopularniejszego lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ. 

ak