Trzy tygodnie temu nad Bielskiem-Białą przeszła trąba powietrzna. W epicentrum zdarzeń znalazło się osiedle Karpackie. Niszczycielski wiatr wyrządził szkody w drzewostanie, wyposażeniu centrum handlowego i wyginał znaki. Zniszczona została także wiata przystankowa. Jej odbudowa potrwa nawet kilka miesięcy.

Mieszkańcy osiedla zastanawiają się, co się stało z wiatą na przystanku obok kościoła w kierunku centrum. Otóż od kilku tygodni jej po prostu nie ma. O jej obecności w tym miejscu przypomina tylko ławeczka, która pozostała. O sprawę zapytaliśmy radnego Romana Matyję. Okazuje się, że wiata uszkodzona została w pamiętny wtorek, 22 sierpnia, kiedy to przez osiedle przeszła trąba powietrzna.

- Ze względu na to, że był huragan, wiata „zniknęła”. Wyfrunęła, można powiedzieć. Konstrukcja została skrzywiona i musiała ulec demontażowi. Miasto nie ma niestety żadnej rezerwowej wiaty, którą można byłoby w szybkim czasie zamontować - mówi radny. Jak przekonuje, sytuacja nie jest dobra, ponieważ montaż nowej wiaty musi poprzedzić procedura przetargowa. - Ona musi być transparentna i wymaga czasu. Miasto będzie przystępować do przetargu w celu zakupu i montażu trzech wiat. Jedna trafi na os. Karpackie. Ale to niestety będzie trwało. Jak dobrze pójdzie, to nawet kilka miesięcy - mówi Roman Matyja.

Sprawa wygląda więc tak - trąba zniszczyła wiatę, a teraz zapowiada się jesień bez niej. Winna temu jest z kolei biurokracja. W związku z tym radny wystąpił do urzędników, żeby znaleźć rozwiązanie, które przez te kilka miesięcy pozwoli ludziom mieć dach nad głową. - Najlepiej byłoby jakieś niezbyt drogie, prowizoryczne zadaszenie. Co z tego wyjdzie, nie wiem. Zbliża się słota, zbliżają się deszcze, pogoda się pogorszy za jakiś miesiąc. Mieszkańcy będą czekać 15 minut pod parasolem? Tak nie może być - dodaje radny.

ak