Kilka beczek po oleju silnikowym, wypełniony nieznaną cieczą mauzer, wrak samochodu oraz inne odpady składowane są na jednej z działek w Hałcnowie - zaalarmowano redakcję portalu. Nie bez problemu znaleźliśmy wskazany teren, gdzie już z daleka unosił się nieprzyjemny zapach chemikaliów. O sprawę zapytaliśmy w zarządzaniu kryzysowym Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, gdzie podjęto decyzję o zawiadomieniu straży pożarnej, policji oraz inspekcji ochrony środowiska. Według wstępnych ustaleń, nie doszło do wycieku, ale ustalono właściciela nieruchomości i składowiska. Zostanie zobowiązany do utylizacji odpadów.

We wtorek rano z redakcją portalu skontaktowała się zaniepokojona Czytelniczka, która poinformowała nas o składowanych na terenie Hałcnowa podejrzanych beczkach. Proceder składowania odpadów w tym miejscu trwa od dłuższego czasu, do tej pory nikt jednak się tym nie interesował. Działka nie jest w żaden sposób ogrodzona czy zabezpieczona, najbliższe zabudowania są od niej oddalone.

Beczki po oleju i mauzer z cieczą

- Te odpady są składowane w tym miejscu od 10 lat. Jakieś firmy wyrzucają tam gruz. Pozostawione są tam oleje, jakiś samochód czy plandeki. Powyżej jest dom, lecz mieszkanców to nie interesuje, ponieważ to nie jest ich teren. Oni tylko mają tam drogę wjazdową do domu - poinformowała kobieta.

Po otrzymaniu zgłoszenia udaliśmy się pod wskazane miejsce, aby potwierdzić podejrzenia dotyczące składowiska. Na miejscu zastaliśmy m.in. kilka beczek, których zawartość opisana była jako oleje silnikowe, był też zamknięty mauzer z niewiadomą substancją i wrak samochodu. Z daleka unosił się nieprzyjemny zapach chemikaliów. O sprawę zapytaliśmy w zarządzaniu kryzysowym w Ratuszu.

Urzędnicy zareagowali błyskawicznie, po południu na terenie składowiska zjawiły się wszystkie służby. Wstępnie po oględzinach stwierdzono, że beczki rzeczywiście zawierają oleje, nie stwierdzono jednak żadnych wycieków. Ustalono również właściciela działki, który jak się okazuje, prowadzi działalność związaną z mechaniką pojazdów. Obecny na miejscu technik kryminalistyki dokonał dokumentacji zdjęciowej. Inspektorzy ochrony środowiska zabezpieczyli próbki substancji z beczek. 

Rośnie świadomość społeczna

To nie koniec czynności, które podejmować będą służby. W pierwszej kolejności ustalone zostanie, czy właściciel posiada umowę z firmą utylizującą niebezpieczne substancje. Policja sprawdzi, czy tego typu nieodpowiedzialne składowanie odpadów nosi znamiona przestępstwa. Obecni na miejscu funkcjonariusze wykluczyli kwestię dzikiego składowiska, ponieważ odpady znajdowały się na terenie prywatnym. WIOŚ prowadzić będzie dalsze dochodzenie i zobliguje właściciela działki do usunięcia odpadów.

Nielegalne składowanie niebezpiecznych dla zdrowia odpadów lub substancji zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Niewykluczone, że nałożona zostanie również wysoka grzywna. Krzysztof Gałuszka, szef zarządzania kryzysowego w Ratuszu, podziękował za czujność i adekwatną reakcję, ponieważ urządzanie tego typu składowisk jest niedopuszczalne i niebezpieczne dla ludzi oraz środowiska. W takiej sytuacji, świadkowie już dawno powinni poinformować odpowiednie służby.

- Nad sprawą będzie pracować policja i inspektorzy ochrony środowiska, którzy według swoich kompetencji podejmą odpowiednie działania. W trosce o dobro wspólne powinniśmy w takich sytuacjach zawsze reagować - powiedział w rozmowie z portalem naczelnik Krzysztof Gałuszka.

Adam Kanik
[email protected]