Minęło już prawie pięć miesięcy od głośnej akcji policji w Bielowicku (gmina Jasienica). Na jednej z prywatnych posesji, gdzie niegdyś mieściła się stara owczarnia, służby znalazły zwłoki mężczyzny. Co dziś mówią mieszkańcy?

Przypomnijmy, że według nieoficjalnych doniesień ciał mogło być więcej. Przeszukania terenu trwały prawie tydzień, a w kulminacyjnym momencie brało w nich udział blisko 100 funkcjonariuszy. Do akcji wkroczyły psy tropiące, drony i georadary. Co o całej sprawie po kilku miesiącach myślą mieszkańcy wsi? Czy nadal nią żyją? Wybraliśmy się do Bielowicka. - Nie jestem stąd, ale o całej tej makabrycznej sytuacji oczywiście słyszałem. Szczerze współczuję mieszkańcom, bo na pewno ciężko przejść nad tym do porządku dziennego i żyć normalnie, jak dawniej - mówi nam mężczyzna spotkany przed sklepem.

Większość naszych rozmówców stwierdza jednak, że trzeba było zacząć żyć normalnie. - Na początku wszyscy bardzo się bali, nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, że coś takiego działo się pod naszymi oknami, nie było innego tematu rozmów, czy to w sklepie, przed kościołem, czy na ulicy, od razu było pytanie, czy ktoś słyszał coś o jakichś nowych doniesieniach. Teraz raczej mało kto ten temat już porusza. Chyba wolimy nie myśleć już o tym, co tu się działo - tłumaczy mieszkanka Bielowicka.

- Na pewno zmieniło się jedno: kiedyś spacerowało się w tamte okolice (dawnej owczarni - red.). Teraz się tam nie zapuszczamy. Jakoś tak chyba dziwnie człowiek by się z tym czuł - dodaje kobeta.

Cały artykuł można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży w kioskach, supermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie można kupić TUTAJ. 

er