Mieszkańcy miasta narzekają, że rzeka Biała - mimo dobiegającej do końca inwestycji rewitalizacji jej nadbrzeży - pozostaje mało atrakcyjna do wszelkich form spędzania wolnego czasu. Nie sposób w niej się kąpać, mimo utworzenia tzw. plaży miejskiej nie ma gdzie rozłożyć koców i zażywać relaksu nad brzegiem rzeki. Bielszczanie wolą jeździć do okolicznych miejscowości nad Sołę i Wisłę. Dlaczego tak jest? Czy możliwe jest utworzenie kąpieliska nad Białą? O opinię i dalsze plany zagospodarowana rzeki i jej nadbrzeży poprosiliśmy ogrodnika miejskiego Dariusza Gajnego.

Miasto chwali się, że prowadzi działania mające na celu „przywrócić rzekę mieszkańcom”. W tym celu powstają parki, zbudowano plażę miejską czy stworzono „zieloną wyspę”. Niestety, w rozmowach z mieszkańcami najczęściej pojawiają się opinie, że rzeka Biała wcale nie jest dla nich atrakcyjna, a działania urzędników są iluzoryczne. Z takimi argumentami postanowiliśmy skonfrontować Dariusza Gajnego, który w magistracie pełni rolę ogrodnika miejskiego i pomaga przy realizacji tych inwestycji.

Zejście do rzeki naprzeciw Bielmaru

- We wszystkich dokumentach strategicznych, dotyczących rozwoju miasta zarówno pod kątem przestrzennym, jak i przyrodniczym, rzeka oraz jej otoczenie pełnią bardzo ważną rolę. Oprócz korytarza ekologicznego, jej usytuowanie na osi północ-południe, pozwala na lepsze przewietrzanie miasta, szczególnie w okresach kiedy pogarsza się jakość powietrza. Oczywiście samo usytuowanie rzeki nie wystarcza, ponieważ trzeba dodać do tego rozluźnianie zabudowy i zabezpieczanie terenów wzdłuż rzeki przed zabudową. Od trzech lat realizowana jest koncepcja budowy wzdłuż rzeki parku linearnego. Aktualnie prace odbywają się punktowo z możliwością łączenia terenów w przyszłości - mówi ogrodnik miejski.

W zrewitalizowanym Parku Włókniarzy wybudowano taras i zejście do rzeki, oddano do użytku nowe tereny takie jak park przy ul. Kusia i Piwnej kilka tygodni temu oraz przedłużenie parku Strzygowskiego w zeszłym roku. Aktualnie trwają prace projektowe na terenie po dawnym dzikim parkingu na rogu ul. Kołłątaja i Sempołowskiej. Niestety, te inwestycje nie przekonują do końca mieszkańców. Przykładowo, zejście do rzeki powstało naprzeciw mało atrakcyjnej bryły Bielmaru. Dlaczego wybrano taką lokalizację?

- Wybór lokalizacji uwarunkowany był dwoma aspektami. Zejście do rzeki zostało zbudowane w miejscu, gdzie były najlepsze warunki terenowe dla tego typu konstrukcji oraz w miejscu, gdzie nie było konieczności przeprowadzenia wycinki drzew. Odsuwając taras w kierunku ul. PCK, omijając jednocześnie przestrzeń, gdzie przy brzegu rośnie pomnik przyrody, taras powstałby bardziej stromy i krótszy, jego budowa wiązałaby się z wycinką kilku drzew. Siedząc na nim widoczny byłby most i przejeżdżające samochody. Bielmar kojarzy nam się źle nie tyle z uwagi na wygląd zakładu, co zapach - odpowiada Dariusz Gajny.

Rzekę trzeba byłoby pogłębić

- Tak jak z pewnym sentymentem niektórzy patrzą na kilka ostatnich pofabrycznych kominów w mieście, ciesząc się oczywiście, że już nie działają, tak samo myślę, że nasz odbiór zakładu zmieni się w momencie poprawy technologii wypuszczania oparów w powietrze. Dodatkowo na osi widokowej z tarasu na zakład od strony ul. Sempołowskiej dosadzone zostaną drzewa - dodaje ogrodnik miejski.

Zielona wyspa znajdująca się przed tarasem i zejściem do rzeki, to schronienie dla zwierząt. Pogłębiając w tym miejscu rzekę zniszczono by ich siedliska. Natomiast, aby pływać w rzece, oprócz odpowiedniej głębokości, zgodnie z przepisami należałoby stworzyć kąpielisko z wszystkimi jego wymogami.

Jakie działania na rzecz dostępności Białej planuje jeszcze Ratusz? Biuro Rozwoju Miasta jest w trakcie opracowywania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla terenów po dawnych zakładach przemysłowych. Dla terenu po dawnej Apenie przygotowana jest już wstępna koncepcja, trwają również rozmowy z wojskiem w zakresie „odsunięcia” ogrodzenia jednostki wojskowej od rzeki. - Tym sposobem połączymy jednym ciągiem zieleni wraz z komunikacją pieszo-rowerową park Włókniarzy i park Strzygowskiego, tworząc razem ponad 10 hektarów parku - tłumaczy Dariusz Gajny.

Malejący poziom wody w Białej

Trwają również prace nad miejscowym planem obejmującym tereny po zakładach Indukty, tak aby zabezpieczyć przestrzeń pod zieleń od parkingu Galerii Sfera (z częścią parkingu włącznie) w kierunku Czechowic-Dziedzic. Oczywiście, ze względu na istniejącą nową zabudowę nie wszędzie uda się wygospodarować pas zieleni. Są to miejsca takie jak rejon torów przy ul. Sempołowskiej, skrzyżowanie rzeki z ul. 11 Listopada czy wspomniana Sfera. W takich przypadkach analizowana jest możliwość stworzenia zejścia do koryta rzeki z zamontowaną sygnalizacją, zamykająca zejście, gdy rośnie poziom wody.

A jak jest z jakością wody? Jak wyjaśnia Dariusz Gajny, w rzece Białej występują pstrągi, a w centrum miasta możemy spotkać nawet polujące wydry i żurawie. Urzędnicy zauważają coraz więcej zwierząt, których występowanie świadczy o czystości wody. Większym problemem niż zanieczyszczenia staje się malejący poziom wody. - Obawiam się, że w przeciągu kilkunastu lat rzeka Biała, może stać się rzeką zanikową w okresach suszy. Wystarczy spojrzeć w koryto już teraz, jak w okresie letnim drastycznie spada przepływ wody, a samo koryto i to w centrum miasta, zarasta trawą i drzewami - mówi ogrodnik miejski.

- Sytuacja taka spowodowana jest zmniejszeniem częstotliwości opadów. To, co możemy zrobić aby poprawić sytuację, to zwiększać retencję wody opadowej m.in. łapiąc deszczówkę, budując ogrody deszczowe lub w przypadku dużych przestrzeni uszczelnionych, budować podziemne zbiorniki, których zadaniem jest zgromadzenie wody i późniejsze jej powolne przekazywanie do sieci. Taką sytuację mamy na placu Wojska Polskiego, ulicach Krakowskiej czy Cieszyńskiej - dodaje Dariusz Gajny.

Adam Kanik
[email protected]