W piątek, po kilku na ogół deszczowych dniach na Jasną Górę dotarło 1,5 tys. osób z diecezji bielsko-żywieckiej. Po drodze przypominali, że „Kościół jest Chrystusowy”, pod takim bowiem hasłem przemierzali w tym roku drogi prowadzące z różnych zakątków regionu. Wśród nich były całe rodziny. Niektórzy dawali świadectwo cudów.

Piątkowej Mszy św. na Jasnej Górze przewodniczył bp Roman Pindel, który w homilii na przykładzie pielgrzymki starał się przekazać, czym jest Kościół. - Udział w pielgrzymce zaczyna się od zapisów. Niemal każdy z nas został też zapisany do Kościoła przez rodziców, którzy w naszym imieniu i dla naszego dobra poprosili dla nas o chrzest. Gdy dorastamy, zaczynamy wędrowanie albo życie świadome w Kościele, przyjmując sakramenty (…) Kościół Chrystusowy, który tworzy lud Boży wędrujący przez wieki, łączy wyznawana ta sama wiara, że Jezus jest Chrystusem, a więc zapowiadanym Mesjaszem, ale także Panem - mówił. - Od nas zależy, że będziemy chcieli trwać w tej wspólnocie wiary w Jezusa i jego Kościół. To trwanie w Kościele Chrystusowym może być pełne, owocne i zaangażowane - dodawał.

Na pieszą pielgrzymkę wierni z diecezji bielsko-żywieckiej wyruszyli w niedzielę. W rzęsistym deszczu rozpoczęli marsz spod bazyliki mniejszej w Hałcnowie. Przeszli ok. 170 km, po drodze dołączyli do nich rowerzyści z Andrychowa, którzy jechali trzy dni i tyle samo będą wracać. Najstarszymi pielgrzymami pieszymi były 75-letnie Łucja i Teresa z Bielska-Białej, a najmłodszym 3-miesięczny Adam z Harbutowic. Pielgrzymowała nawet para młoda.

Pątnicy zaświadczali o doznanych łaskach. Opowiadali o cudach wyproszonych u Maryi. - Na pielgrzymce w zeszłym roku modliłyśmy się z koleżanką o dar poczęcia dla młodej kobiety, a w tym roku w październiku narodzi się jej syn. Postrzegamy to jako cud - opowiadała mówiła Edyta z Oświęcimia. Podobnych świadectw było więcej. Następna pielgrzymka za rok.

bb

Zdjęcia: diecezja bielsko-żywiecka