Prezes śpi spokojnie, bo spółka wyszła z ogromnego zadłużenia. Teraz chcą sukcesów na parkiecie
Po ponad trzech latach siatkarska spółka BKS spłaciła prawie wszystkie długi i po zmianie właścicielskiej prezes Aleksandra Jagieło może poświęcić się realizacji kolejnych celów. Tym jest przywrócenie blasku utytułowanemu klubowi na parkiecie, który po wielu latach przerwy jesienią ponownie zagra w Europie i latem utrzymał trzon drużyny i dokonał kilku transferów. Prezes nie chce komentować uszczypliwych komentarzy po dodaniu do nazwy klubu skrótu nowego właściciela, którym został Zakład Gospodarki Odpadami. Zapewnia jednak, że zmiana była konieczna.
BKS Bostik ZGO w ostatnich dniach rozpoczął przygotowania do sezonu. Latem w klubie doszło do kilku roszad peronalnych, ale trzon zespołu udało się zatrzymać. Wiele w klubie działo się także poza siatkarskim parkietem. Niedawno zatwierdzono sprawozdanie finansowe spółki za 2022 rok, stało się to miesiąc po przejęciu klubu przez Zakład Gospodarki Odpadami. Tym samym zakończył się ponad trzyletni okres, w którym prezes Aleksandra Jagieło rządziła siatkarską spółką, ale nie miała komfortu pracy.
Nowy etap z ogromnym komfortem
Była siatkarka objęła stery w spółce w marcu 2020 roku, gdy ze względu na złą sytuację finansową odwołany został jej poprzednik Andrzej Pyć. W odpowiedzi po kilku dniach zarząd Stowarzyszenia BKS Stal - czyli ówczesnego właściciela spółki BKS, który w maju sprzedał ponad 56 proc. akcji na rzecz ZGO - odwołał trzech z czterech członków rady nadzorczej (tej, która powołała Aleksandrę Jagieło) i powołał nową radę, w składzie której znalazł się m.in. były prezes Andrzej Pyć. - Nie mam żadnego zaufania do obecnego składu rady nadzorczej - komentowała zmiany prezes Jagieło cytowana przez klubową stronę.
Teraz w rozmowie z portalem przyznaje, że doprowadzenie do zmian właścicielskich w BKS był jednym z jej głównych celów. Czy dzięki temu śpi spokojniej? - Dziś mogę się tylko cieszyć, że władze miasta wraz z naszym nowym właścicielem ZGO, zaufały w ten projekt i wspólnie będziemy dążyć do przywrócenia blasku naszemu klubowi. Oczywiście posiadanie takich partnerów to ogromny komfort, na który zapracowaliśmy w ostatnich trzech latach. Odpowiadając na pytanie - śpię dużo lepiej, odkąd większa część zadłużeń została spłacona i są finanse na bieżącą działalność - przyznaje utytułowana siatkarka.
Trzon drużyny udało się zatrzymać
Jak po trzech latach przedstawiają się finanse spółki? - Praktycznie wszystkie zobowiązania zostały uregulowane. Pozostał nam jeden wierzyciel, z którym posiadamy wiążące ustalenia. Dodam tylko, że było tego bardzo dużo - pierwszy Excel obejmował prawie trzy strony z listą długów. Od trzech lat spółka zamyka bilans finansowy na plusie, czego nie było w poprzednich latach. I to jest w tym momencie najważniejsze. Cały czas pracujemy nad tym, żeby sytuacja z jednej strony była stabilna, a z drugiej strony podążała w coraz lepszym kierunku organizacyjnym i sportowym - zapewnia prezes Aleksandra Jagieło.
Czy była siatkarka jest zadowolona z przeprowadzonych latem ruchów kadrowych? Kto stanowić może największe wzmocnienie? - Naszym priorytetem było utrzymanie trzonu drużyny i sztabu, co prawie całkowicie się nam udało. Kolejnym celem stało się rozszerzenie kadry zwłaszcza na pozycji przyjmujących (klub pozyskał Regiane Bidias i Joannę Ciesielczyk - red.). Osobiście uważam, że jesteśmy silni jako kolektyw, więc nie wymienię żadnego nazwiska. Nasze atuty to ambicja, walka o każdą piłkę i radość z gry. Jestem pewna, że nowe twarze doskonale wkomponują się w tę filozofię - dodaje nasza rozmówczyni.
Zmiana nazwy klubu konieczna
Spośród siatkarek, które stanowiły trzon BKS odeszła tylko jedna - środkowa Dominika Pierzchała, która była odkryciem minionego sezonu. - Otrzymała propozycję przedłużenia kontraktu. Podjęła jednak decyzję o nowym wyzwaniu i nam pozostało życzyć jej dalszego rozwoju i podziękować za wspólne dwa lata.
Zapytaliśmy także o planowany budżet klubu w nowym sezonie. Czy wzrośnie po zmianie właścicielskiej? - Nie chciałabym mówić o konkretnych cyfrach, bo nadal trwają rozmowy z wieloma podmiotami, które mają wpływ na kształt budżetu klubu. Na pewno będzie nieco wyższy, chociażby ze względu na dodatkowe koszty związane z naszym startem w Pucharze CEV - wyjaśnia prezes Aleksandra Jagieło.
Klub zmienił także nazwę - dodany do niej został człon ZGO, czyli skrót od nazwy nowego właściciela. Po jej ogłoszeniu nie brakowało uszczypliwych uwag. Czy zmiana nazwy była niezbędna? - Było to konieczne. Każdy ma prawo do wygłoszenia swojej opinii. Nie będę ich komentować. My ze swojej strony robimy wszystko, aby BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała był dumą dla naszego regionu, miasta i polskiej siatkówki.
Pani prezes pracuje społecznie
Szczegółowo przyjrzeliśmy się także sprawozdaniu finansowemu, które spółka złożyła w KRS. W zeszłym roku bilans klubu zamknął się zyskiem w kwocie blisko 1,5 mln zł. Duży wpływ na ten fakt miało wsparcie udzielone przez samorząd i spółki komunalne oraz umorzenie pożyczki w kwocie ponad 1,2 mln zł przez mniejszościowego akcjonariusza spółka (to osoba fizyczna), który ma ok. 40 proc. akcji klubu. Społecznie pracuje prezes Jagieło, która w zeszłym roku za kierowanie klubem nie pobrała wynagrodzenia.
W zeszłym roku przychody BKS wyniosły niewiele ponad 4,7 mln zł (rok wcześniej było to ponad 2,92 mln zł). Na sumę przychodów składa się m.in. 1,45 mln zł dotacji z kasy miasta, wspomniane wcześniej umorzenie pożyczki w kwocie ponad 1,2 mln zł, darowizny w kwocie 240 tys. zł, a także wpływy z reklam, sponsoringu, transferów i wypożyczeń oraz sprzedaży biletów czy gadżetów - łącznie to ponad 1,72 mln zł.
Koszty działalności spółki w zeszłym roku przekroczyły kwotę 3,24 mln zł (rok wcześniej było to ponad 2,8 mln zł. W obu latach najwięcej pochłaniały wynagrodzenia - 1,53 mln zł w 2022 roku i 1,42 mln zł rok wcześniej. Do końca bieżącego roku spółka powinna uregulować pozostałe zobowiązania w kwocie blisko 530 tys. zł (stan na koniec zeszłego roku). Pod koniec listopada zakończyć powinien się układ ratalny z ZUS, któremu spółka zalegała ponad 176 tys. zł. Klub ma także zadłużeniem wobec Urzędu Skarbowego w Bielsku-Białej w kwocie ponad 107 tys. zł, a w styczniu uregulował blisko 20 tys. zł podatku VAT.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Zdjęcie: BKS SA
Oceń artykuł:
78 18Komentarze 28
Po drugie, czuję się zmuszony płacić za coś czego nie chcę i nie potrzebuję.
Wiekszość się cieszy i kibicuje. Myśle że nawet część hejterów się z tego sukcesu cieszy tylko głupio piszą.
BKS SA to siatkarki i tylko siatkarki. Sekcja piłkarska jest w Stowarzyszeniu.
To podobno ten klubik który nie dostaje piniędzy od miasta.
Śmiech na sali.

Klauzula informacyjna ›