W czerwcu i lipcu informowaliśmy o mężczyźnie, który co najmniej kilkukrotnie wchodził do salonów urody na terenie Bielska-Białej i terroryzował pracujące tam kobiety. Podejrzany celował do nich z atrapy broni i napawał się strachem. Jak dowiedział się portal, po działaniach policji został w końcu zatrzymany.

Schemat działania i rysopis sprawcy był zawsze ten sam. Salony na własną rękę wymieniały się informacjami i zdjęciem podejrzanego. W posiadaniu nagrań z monitoringów była także bielska policja. Do pierwszego napadu doszło w marcu przy ul. Milusińskich. W czerwcu i lipcu mężczyzna się uaktywnił, jak przekazują nam pracownice bielskich salonów urody, do ostatniej napaści miało dojść w zeszłym tygodniu.

Miesiąc po obszernych publikacjach na łamach naszego portalu otrzymaliśmy informację, że mężczyzna został zatrzymany. W tym tygodniu miało dojść do okazania sprawcy poszkodowanym kobietom. - Bardzo się cieszę, że tak się stało. W końcu możemy czuć się bezpieczne - mówi jedna z pracownic. 

Jak nieoficjalnie przekazały nam pokrzywdzone osoby, okazany został podejrzany, którego zdjęcie było wcześniej przekazywane. Jest to Polak, w wieku ok. 30 lat, do tego żonaty. Miał przyznać się, że kilkukrotnie pod różnymi pretekstami odwiedzał m.in. salon urody przy ul. Milusińskich.

Informację o zatrzymaniu mężczyzny potwierdza bielska policja. - Na ten moment możemy jedynie potwierdzić, że zatrzymany został mężczyzna, który napadł na kobietę. Trwają czynności - mówi st. asp. Rafał Kobyłecki zastępujący oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

ak