Powracamy do kwestii nocnego zamykania murów zamkowych, co zostanie wprowadzone w życie w perspektywie kilku miesięcy. Wskutek naszych doniesień sprawą zainteresowali się radni miejscy, którzy poruszyli tę kwestię w złożonej w poniedziałek interpelacji do prezydenta Bielska-Białej. Ich zdaniem mury nie powinny być zamykane, ponieważ osoby, które zanieczyszczają wyremontowane niedawno otoczenie zamku to tylko „margines”. Nie padają jednak konkretne rozwiązania, poza tymi, które nie przynoszą efektów. Sam teren nie jest zarządzany przez miasto.

W maju jako pierwsi informowaliśmy o planach Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej, które planuje instalację krat i zamykanie nocą zabytkowego terenu wokół Zamku Sułkowskich. Ma to związek z osobami, które nagminnie spożywają w tym miejscu alkohol oraz zaśmiecają i niszczą otoczenie. Do sprawy odnieśli się radni Niezależnych.BB, którzy złożyli interpelację do władz miasta.

Twierdzą w niej, że mury nie powinny być zamykane. - Teren ten, to wizytówka centrum miasta. Zarówno w tygodniu, jak też w weekendowe wieczory wielu mieszkańców i turystów podziwia stamtąd widoki na Teatr Polski, Pocztę Główną i panoramę Bielska-Białej. Częste przypadki spożywania tam alkoholu, śmiecenia czy niszczenia mienia nie powinny prowadzić do zamknięcia tego terenu. Nie można ograniczać praw większości z powodu nagannego zachowania stosunkowo niewielkiej mniejszości - czytamy.

Co więc proponują radni? Ich zdaniem w pierwszej kolejności powinna interweniować ochrona muzeum, można też umieścić tablice informujące o działającym monitoringu, zakazie spożywania alkoholu i zaśmiecania. Dalej, ochroniarze współpracować powinni z policją i strażnikami miejskimi.

Tyle, że - jak już informowaliśmy - ochrona interweniuje, ale nie ma uprawnień do karania, a prośby i przeganianie nie pomagają. Młodzież wraca i śmieci oraz niszczy. Monitoring działa, ale osoby łamiące prawo są sprytne i robią to poza jego zasięgiem. Z kolei strażnicy już dawno objęli ten teren kartą działań doraźnych, ale ich interwencje na nikim specjalnego wrażenia nie robią. W tej sytuacji na niewiele zdadzą się też proponowane tablice. Tymczasem, jak zapewnia dyrekcja Muzeum Historycznego, w przypadku zamknięcia terenu wszelka próba wejścia będzie skutkowała wzywaniem policji.

Pozostaje jeszcze kwestia śmieci, której radni nie poruszyli. Kto miałby je sprzątać? Informowaliśmy, że Muzeum Historyczne zatrudnia tylko dwóch pracowników technicznych, którzy odpowiedzialni są za utrzymanie czterech obiektów. W poniedziałki, kiedy muzeum jest zamknięte, nie sprząta nikt. Dodatkowy problem to fakt, że dolny poziom muru znajduje się ok. siedmiu metrów nad ziemią i pojawiają się głosy, że powinien go sprzątać ktoś z uprawnieniami wysokościowymi. Zatrudnienie dodatkowych osób to koszty, na które nie ma środków. Poza tym muzeum nie podlega prezydentowi, a marszałkowi w Katowicach.

Sprawę komentuje radny Wawak. - Wiemy, że to miejsce należy do Muzeum Historycznego, czyli leży w jurysdykcji Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Ale jest to ścisłe centrum, bardzo wizerunkowe, wiele osób przychodzi tam podziwiać widoki i w interesie miasta jest, aby nie ograniczać do niego dostępu. Jak ktoś pije czy bazgrze po murach to powinien zostać złapany, jednak to jest tylko margines i myślę, że bardziej „nękające” działania ze strony ochrony czy straży miejskiej powinny odstraszyć.

Jego zdaniem, w trosce o dostępność miejsca prezydent Bielska-Białej powinien przekazać marszałkowi zgłoszone postulaty. Czy tak będzie? Dowiemy się, kiedy wpłynie odpowiedź na interpelację.

ak