Zaledwie kilka minut trwała kolejna rozprawa przeciwko Tomaszowi M., który został oskarżony przez bielską prokuraturą o działanie na szkodę Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Po raz trzeci przewód sądowy się nie rozpoczął, bo były dyrektor postanowił zmienić obrońcę. Dwie wcześniejsze wokandy były przez bielski Sąd Rejonowy odraczane, bo Tomasz M. przesyłał zwolnienia lekarskie. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w listopadzie zeszłego roku.

Ze względu na fakt, że oskarżony Tomasz M. przesyłał do sądu zwolnienia lekarskie, sędzia Kamila Szeląg-Krupa postanowiła zbadać czy stan zdrowia oskarżonego pozwala uczestniczyć mu w procesie karnym. W tej sprawie powołany został biegły. Nim doszło do badania, odbyła się trzecia próba rozpoczęcia procesu.

Tym razem się nie rozchorował

I tym razem proces się nie rozpoczął. Powodem nie było zwolnienie lekarskie, a fakt, że były dyrektor bielskiej wytwórni postanowił zmienić obrońcę. Pismo w sprawie wycofania pełnomocnictwa swojemu adwokatowi złożył w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej w piątek, trzy dni przed terminiem kolejnego terminu rozprawy, następnie wyznaczył nowego pełnocmocnika. Z uwagi na fakt, że nowy adwokat nie miał czasu na zapoznanie się z materiałem dowodowym, przewód sądowy nie mógł się rozpocząć.

- Nie wiem, czy jest to celowa praktyka pana Tomasz M., ale jest to już trzecia próba rozpoczęcia procesu. Sąd nie ma innego wyjścia, przepisy są jednoznaczne, ponieważ pełnomocnictwo (nowemu - red.) obrońcy zostało udzielone w sobotę - argumentowała na sali sądowej sędzia Kamila Szeląg-Krupa. Z uwagi na okres urlopowy kolejny termin posiedzenia sądu został wyznaczony pod koniec września.

W trakcie poniedziałkowej rozprawy w nowej siedzibie Sądu Rejonowego przy ul. Słowackiego stawił się pełnomocnik pokrzywdzonego, którym w sprawie jest Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej oraz świadek w sprawie, którym jest pracownik bielskiej wytwórni. Śledztwo w sprawie możliwego nadużycia władzy wszczęła wiosną 2021 roku Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała-Północ. Zawiadomienie do organów ścigania skierowali m.in. pracownicy wytwórni i bielski poseł Mirosław Suchoń.

Tłumaczenia nie zostały zrealizowane

Na polecenie prokuratury do siedziby firmy przy ul. Cieszyńskiej weszli policjanci, którzy zabezpieczyli niezbędne materiały dowodowe. Tomasz M. zarzuty w śledztwie usłyszał wiosnę zeszłego roku, nie kierował już wtedy SFR. Prokuratura zarzuciła mu, że kilka tygodni po objęciu stanowiska dyrektora bielskiej wytwórni zlecił usługi za łączną kwotę 203 150 zł. Gdy dwie faktury wpłynęły do firmy, wydał dyspozycję zapłaty.

Umowa zawarta ze zleceniobiorcą polegała na realizacji usługi tłumaczeń produkcji SFR na cztery języki: ormiański, portugalski, francuski oraz migowy. Podmiot, który miał zrealizować usługę, nigdy wcześniej nie zajmował się tłumaczeniami, a podstawową jego działalnością był handel i prowadzenie sklepu. Były dyrektor nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Za przestępstwo nadużycia uprawnień i wyrządzenia szkody w majątku kierowanej instytucji Tomaszowi M. grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. 35-latek, powołany na stanowisko w Bielsku-Białej został decyzją ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego, był wcześniej skazany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz odbywał karę pozbawienia wolności. Wyrok w sprawie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wydał Sąd Okręgowy w Krakowie.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]