Kosztowały ponad 2,2 mln zł, a ich realizacja odbyła się w ramach programu rewitalizacji miejskich nadbrzeży. Drewniane liście czy szałasy z wikliny nie radzą sobie z warunkami atmosferycznymi i niszczeją. Mieszkańcy dopytują komu mają służyć i z uśmiechem politowania nazywają je „tandetą”, nie podobają się także prezydentowi miasta. Okazuję się, że poprzez budowę drewnianych elementów projektant... chciała pokazać jak działa erozja. Cóż, z pewnością się udało.

Temat drewnianych elementów małej architektury wywołał radny Jerzy Bauer, który w trakcie sesji absolutoryjnej pytał o rewitalizację parków i skwerów. - Kawał dobrej roboty, zawsze znajdzie się jednak niedoróbka, chodzi o małą architekturę. Trudno określić, po co one są, co mają przedstawiać i jakie jest ich przeznaczenie. Te konstrukcje drewniane szybko zaczęły niszczeć. Na chwilę obecną wiele z nich należy remontować, a ich zabezpieczenie jest tak słabe, że co roku trzeba je naprawiać - przekonywał radny. 

Nie dało się zmienić projektu

Odpowiedział prezydent Klimaszewski. - Jeśli chodzi o liście, to powiem szczerze one mnie też wkurzają. Zadałem sobie trud i dotarłem do dokumentów, kiedy te liście powstawały i jaka była teoria pani projektant. To miało zwracać uwagę na miejsca przyrodniczo cenne. Państwo pewnie zauważyli, że tam gdzie zastane projekty były do zmiany, jak w Park za Ratuszem i Włókniarzy, gdzie nie było ryzyka narażania się na utratę środków europejskich, projek zmienialiśmy. To jest tak, że czasem się coś zastanie i trudno to przerwać bez większej straty. Tak było w tym przypadku. Liście też mi się nie podobają, są źle wykonanie i realizujemy postępowanie gwarancyjne. Gdybyśmy się z tego wycofali, stracilibyśmy dofinansowanie.

W ślad za słowami prezydenta miasta poprosiliśmy w Ratusza o podsumowanie inwestycji pod nazwą rewitalizacji terenów nadbrzeżnych, w ramach której powstały m.in. wspomniane sześciany z liściem. Jak wynika z danych przedstawionych redakcji, koszt wszystkich elementów drewnianych w sześciu lokalizacjach, to łącznie ponad 2,2 mln zł - ok. 103 tys. zł w Centrum Edukacji Ekologicznej przy ul. Grotowej, blisko 470 tys. zł w Cygańskim Lesie i w rejonie ujścia potoku Straconka do Białej, ponad 180 tys. zł nad rzeką Białą od granicy z gminą Wilkowice do mostu dh Piekiełki, ponad 450 tys. zł w lesie miejskim przy ul. Telimeny i przy ul. Łowieckiej, ponad 65 tys. zł w pobliżu toru saneczkowego w Cygańskim Lesie i przy SP 25 oraz ponad 1 mln zł w Lasku Bathelta, na wzgórzu Trzy Lipki oraz przy ul. Pieczarkowej.

Sześcian za kilkanaście tys. zł

Sześciany z liściem, w zależności od lokalizacji kosztowały od ok. 10,5 do nawet 13 tys. zł za sztukę. Urzędnicy przedstawili nam także wyjaśnienia projektant, która była autorką koncepcji dotyczących tzw. małej architektury. Z wyjaśnień architekt krajobrazu wynika, że sześcian z liściem miał prowokować do pytań, a jego pojawienie się w miejskiej przestrzeni nie było przypadkowe. Przygotowując koncepcję dla wszystkich lokalizacji projektu rewitalizacja miejskich systemów nadbrzeżnych głównym założeniem autorki projektu było wykorzystanie istniejącego potencjału przestrzeni, dopełnienie go elementami małej architektury w celu realizacji zadań edukacyjnych zdefiniowanych w opisie przedmiotu zamówienia.

- Zakładaliśmy, aby każda projektowana przestrzeń była w stanie spełnić oczekiwania inwestora w celu realizacji zadań edukacyjnych, w różnych grupach wiekowych. W tym celu w każdej lokalizacji, poza obszarem przy ul. Pieczarkowej, zaproponowaliśmy różnorodne kompozycje zbudowane z małej architektury, uwzględniające walory miejsca oraz jego potencjał. Z racji, iż każdy teren zlokalizowany jest w innej dzielnicy miasta, wyróżnia się niepowtarzalnym klimatem, przyrodą, topografią oraz historią miejsca, postanowiłam, aby wszystkie zaprojektowane przestrzenie pomimo bogatej różnorodności przyrodniczej, architektonicznej posiadały jeden wspólny mianownik, scalający całe założenie projektowe. W tym przypadku łącznikiem stał się sześcian z liściem - tłumaczy projektant Elżbieta Błeszyńska.

Projektant wyjaśnie pomysł

Architekt dodaje, że kompozycje w formie sześcianu z wmontowanymi w boczne płaszczyzny kształtami liśćmi miały posłużyć jako identyfikatory dla użytkownika. Ich celem miało być informowanie mieszkańca, że wszystkie zrealizowane przestrzenie edukacyjne moją swoją wspólną genezę. Kolejnym elementem małej architektury, powiązanym z liśćmi występującymi we wszystkich lokalizacjach jest drewniana makieta, osadzona na kamiennym cokole na placu przy Lasku Bathelta. Model w skali urbanistycznej przedstawia miasto Bielsko-Biała, na którym przy pomocy kształtów liścia można odnaleźć wszystkie przestrzenie.

Dobór kształtu liścia jest podyktowany dominującym gatunkiem drzewa występującego w aranżowanej przestrzeni. Materiał, z którego wykonano całą formę to drewno przemysłowe, produkowane w celach budowlanych. Istotnym elementem w kreacji przestrzeni publicznych, po zrealizowaniu podstawowych funkcji, jest nawiązanie kontaktu uczestnika z otoczeniem, zainteresowanie go, zainspirowanie detalem miejsca, sprowokowanie do obserwacji, nawiązanie z otoczeniem indywidualnego dialogu. Temu też miały posłużyć zaprojektowane elementy małej architektury w poszczególnych lokalizacjach.

Jak działa przyroda i erozja

Miały być proste, wpisujące się w charakter przestrzeni, wykonane z rodzimych materiałów i przede wszystkim, kreatywne w odbiorze. Posłużyły kadrowaniu przestrzeni, wydzielaniu wnętrz, budowaniu sekwencji w krajobrazie. Autorka projektów czerpała swoje inspirację w krajobrazie poszczególnych lokalizacji. Wszystkie zaproponowane elementy małej architektury użyteczne bądź też nie, mają za cel zatrzymać przechodnia, zaciekawić go, zainspirować prostotą wykonania i wkomponowania w otaczającą przestrzeń. - Użyte naturalne materiały jak belki drewniane, gałęzie, deski, miały pozwalać zaobserwować jak działa przyroda, erozja. Kiedy drewno jest mokre przybiera inny kolor, poblask. Co się z nim dzieje kiedy nagrzewa się od słońca - tłumaczy autorka i trudno nie przyznać, że pod tym względem doskonale udało jej się zaciekawić mieszkańców, którzy regularnie zwracają uwagę na ich degradację i czernienie.

Projektant odniosła się także do innych drewnianych elementów. Niskie płotki z plecionej wikliny wykonane zostały ze zwykłych gałęzi. Ma to stanowić dowód, że małą architekturę w przestrzeni publicznej można wykonać tanio. Zwykłe płotki z palików i gałęzi, służą jako elementy wzbogacające kompozycję przestrzenną, są zamknięciem niektórych osi widokowych dla alejek. Zadaniem podestów z deski tarasowej jest możliwość zorganizowania przestrzeni dla użytkownika, dopasowanej wyłącznie do jego potrzeb. Każdy może się na nim położyć i poczytać książkę, położyć kocyk albo postawić sztalugę i malować krajobraz.

Wiaty czy szałasy, obłożone wikliną, wykonane zostały z prostych materiałów - krawędziaków oraz gałęzi. Ich układ wraz z widokiem, widziany z jego wnętrza, naprowadza na urokliwy krajobraz. Może posłużyć jako schronienie przed deszczem, by w dżdżystą porę obserwując piękno przyrody. Okrągłe „okna” obłożone wikliną stanowić miały prostą formę przestrzenną wykonaną z krawędziaków i gałęzi. Celem architekt było sprowokowanie obserwatora do spojrzenia przez okrągły otwór aby dojrzeć uroki otaczającego krajobrazu. Wydzielanie wykonane z plecionek i gałęzi ma mocniej uwypuklać obraz i podkreślać urok.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]