Jeszcze niedawno legendarnemu Pierożkowi groziło zamknięcie. Wieść o tym wiosną wstrząsnęła mieszkańcami Bielska-Białej. Wiele osób zaangażowało się w ratowanie lokalu i tłumnie przychodziła do baru mlecznego, by przypomnieć sobie smak kultowych klusek na parze z czekoladą czy pierogów. Kilka miesięcy temu do spółki prowadzącej lokal dołączył inny restaurator obecny na Rynku, ale dotychczas nie chciał się ujawniać. Dla redakcji portalu zrobił wyjątek. Edward Malon przyznaje, że decyzji nie żałuje i zapowiada, że nadal będzie inwestował w Pierożka.

Na przełomie marca i kwietnia ważyły się losy lokalu znanego wszystkim bielszczanom. Katarzyna Kwaśny, córka pierwszej właścicielki Pierożka planowała zamknąć lokal z powodu rosnących kosztów. Bar mleczny przetrwał przemiany ustrojowe i nieznośny remont Rynku, a wykańczała go inflacja i cenu energii. Ubiegłej zimy gaz podrożał sześciokrotnie, tego nie dało się udźwignąć. Decyzja o zakończeniu działalności rodzinnego lokalu nie była łatwa, ale na szczęście znalazł się ktoś, kto wsparł lokal.

Wykorzystali lokal w kampanii

Po informacji o likwidacji baru mlecznego ruszyła prawdziwa lawina. Do lokalu zaczęli zaglądać dawno niewidziani klienci, pojawiła się także rzesza młodszych bielszczan chcących choć raz spróbować pysznych pierogów czy kultowych klusek na parze z sosem czekoladowym. Z okazji do prowadzenia kampanii wyborczej skorzystali także parlamentarzyści i radni, którzy pod oknami lokalu kręcili materiały wideo zamieszczane następnie w mediach społecznościowych czy organizowali konferencje prasowe.

Po cichu, bez szumu medialnego dochodziło jednak do zmian w spółce. Dziś głównym wspólnikiem jest pan Edward Malon, doświadczony restaurator, który od ośmiu lat prowadzi restaurację Słodownia na bielskim Rynku. Jest jedną z najdłużej rezydujących na bielskiej Starówce osób. Ma szerokie wykształcenie gastronomiczne, wcześniej zarządzał lokalem gastronomicznym w Raciborzu.

- Kiedy otrzymałem informację o możliwym zamknięciu Pierożka postanowiłem spotkać się z właścicielką, zapytać o sprawę i porozmawiać. Znam Rynek bardzo dobrze, od wielu lat działam w branży. Byłem przekonany, że lokal ma potencjał i sytuację można odwrócić - mówi w rozmowie z portalem.

Etapami wprowadzane są zmiany

Edward Malon zobowiązał się zachować obecny charakter Pierożka i zatrzymać załogę, która jest sercem lokalu. Z miejsca zaczął wprowadzać zmiany, które miały poprawić byt baru mlecznego. Wprowadzono m.in. zestawy dnia, otwarto się na zwierzęta, zaczęto mocno promować wszelkie działania poprzez media społecznościowe - codziennie pojawiają się tam nowe posty. Wydłużono także, a może przede wszystkim, godziny pracy. Pierożek czynny jest do godz. 19.00 i działa także w niedziele, co również jest nowością. Nowy właściciel jest przekonany, że zmiany te przynoszą pozytywny oddźwięk, a przy okazji bielszczanie mogą nadal korzystać z usług sentymentalnego lokalu. Delikatnie obniżono również ceny niektórych dań. Właściciel myślał także nad wprowadzeniem dostaw, ale na ten moment nie decyduje się na ten krok.

- Zrobiłem ankietę w internecie, w której bielszczanie wypowiedzieli się, jakich zmian oczekują w Pierożku. Staram się to wprowadzać w życie. Trwają zaawansowane prace projektowe nad remontem toalety, która zostanie udostępniona klientom. Jej brak, to była największa pięta achillesowa tego miejsca - mówi.

Pani Katarzyny już nie ma

Zmieniono nieco wystrój, w planach jest także odświeżenie mebli. Ze starego menu pozostało wszystko, tak jak i trzon baru, czyli ekipa doświadczonych kucharek, które doskonale znają przepisy stworzone przez matkę Katarzyny Kwaśny. Z tym, że pani Kasi w lokalu już nie ma. Jak nam przekazała, była zmęczona całą sytuacją. Chciała zakończyć ten etap i postanowiła odsunąć się w cień. Obecnie opiekuje się wiekowymi rodzicami i poświęca czas wnukom. W listopadzie przechodzi na zasłużoną emeryturę. - Moje dziewczyny mają pracę, nadal gotują i robią to co kochają. To dla mnie było najważniejsze - mówi.

W przejęciu Pierożka, przy jednoczesnym zachowaniu jego tradycji i charakteru pomogło miasto. Jak stwierdza nowy właściciciel, duże wsparcie okazał Urząd Miejski i prezydent Jarosła Klimaszewski. We wszelkich formalnościach można było liczyć na pomoc urzędników, a ZGM przygotował projekt toalety. Na dotychczasowym poziomie utrzymany został czynsz za wynajem. - Nie żałuję tej decyzji. Wszystko czas pokaże. W tym momencie jesteśmy najbardziej atrakcyjni cenowo na Rynku i mam nadzieję, że przełoży się to na dobro lokalu. To co Pierożek zarobi, nadal będę inwestował w jego rozwój - mówi.

Edward Malon zauważa, że osoby, które najbardziej pragnęły pozostawienia Pierożka, wciąż regularnie zaglądają do baru. - To bielszczanie zawalczyli o ten lokal - dodaje. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie.

Adam Kanik
[email protected]