Znaczne siły policji i dwie karetki zadysponowano w rejon torów kolejowych w pobliżu ul. Podwale i Dubois w Bielsku-Białej. Pomocy wzywały dwie kobiety, jedna z nich była częściowo rozebrana. Czynności w kierunku gwałtu prowadziła Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ, która kilka dni temu ostatecznie śledztwo umorzyła.

Do zdarzenia doszło na początku lipca, kilka minut po północy w weekendową noc, w rejonie ul. Podwale i Dubois zaroiło się od policji. W miejsce zdarzenia zadysponowano co najmniej pięć radiowozów, w tym policyjnego przewodnika z psem tropiącym i dwie karetki, w tym ambulans specjalistyczny z lekarzem. Z relacji świadka zdarzenia, który wzywał służby ratunkowe, wynikało, że dwie kobiety wzywały pomocy, a jedna z nich była częściowo rozebrana i leżała w zaroślach w okolicy torów kolejowych.

Początkowo zbyt wielu informacji w sprawie prowadzonych czynności nie chciano ujawnić nam w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej, która odesłała nas do bielskiej prokuratury. Tam oczekiwano na zebrany materiał dowodowy w sprawie. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że do wyjaśnienia zatrzymano jednego mężczyznę, a dwie poszkodowane kobiety w średnim wieku zostały przetransportowane do szpitala. 

Jak ustalił portal, czynności w sprawie prowadzone były w związku z podejrzeniem gwałtu. W sprawie przesłuchane zostały dwie kobiety narodowości polskiej oraz podejrzany o przestępstwo mężczyzna będący obywatelem Ukrainy. Sprawę formalnie umorzono kilka dni temu, bo do żadnego gwałtu nie doszło, a cała sytuacja okazała się najprawdopodobniej nieporozumieniem. W tle całego zdarzenia był alkohol, jedna z „poszkodowanych” kobiet miała w organizmie ok. 5 promili alkoholu.

bak

Zdjęcie: Mirosław Jamro