Ciągle gdzieś pędzimy, narzekamy na brak czasu i pieniędzy. Skupieni na sobie nie zauważamy problemów drugiego człowieka. W Straconce powiedzieli dość - powstało pierwsze w Polsce Koło Gospodyń i Gospodarzy Miejskich.

Z Józefą Wawak i Dawidem Klimczakiem, czyli pomysłodawczynią Koła i jednym ze straceńskich gospodarzy, rozmawiam o historii powstania i celach. Skąd pomysł na utworzenia Koła? Moi rozmówcy zwracają uwagę na piętrzące się potrzeby lokalnej społeczności, które chcieli zaspokoić. Poza tym, gdy Józefa Wawak odwiedzała koła gospodyń w okolicznych wioskach, bardzo jej się spodobało.

- Ludzie działali razem i w razie potrzeby jeden drugiemu spieszył z pomocą. Dzisiaj, szczególnie w dużych miastach, pędzimy nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, po co. Gonimy za pieniędzmi, które oczywiście są ważne, ale nie najważniejsze. Ostatecznie niczego ze sobą nie zabierzemy na tamten świat, oprócz dobrego imienia - zauważa. Mieszkańców Straconki szczególnie zbliżyły wspólne działania na rzecz uchodźców z Ukrainy. Właśnie to zainspirowało Józefę Wawak do stworzenia czegoś na kształt koła gospodyń.

Czegoś albo raczej kogoś w tym pomyśle jednak jej brakowało - mężczyzn. - Tego typu kobiece grupy spotkań od zawsze powstawały po to, żeby gospodynie mogły sobie usiąść w babskim gronie, pogadać i przy okazji stworzyć jakieś ładne rękodzieło. Mężczyźni w tym czasie siedzieli w domu. A przecież w rodzinie chodzi o to, aby w miarę możliwości spędzać wolny czas wspólnie - zauważa szefowa straceńskiej rady osiedla. Tak powstało pierwsze w Polsce Koło Gospodyń i Gospodarzy Miejskich.

Więcej o tym wyjątkowym projekcie pisze najnowsze wydanie „Kroniki Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika ukaże się w czwartek. E-wydanie już dziś jest dostępne TUTAJ. 

kb