Panie Ministrze, nie rozumiem tego ataku. Jesteśmy gotowi do rozmowy
Od kilku miesięcy zapraszamy na wywiad do naszej redakcji Grzegorza Pudę, ministra funduszy i polityki regionalnej, posła na Sejm RP. Poseł wielokrotnie obiecywał, że weźmie również udział w programie „Spięcia” emitowanym w naszej regionalnej telewizji Beskidzka TV, ale następnie przekładał lub odwoływał spotkania.
Z ministrem Grzegorzem Pudą miałem okazję spotkać się podczas obchodów Święta Porąbki i Powiatu Bielskiego, które odbywały się 24 i 25 czerwca na stadionie LKS Zapora Porąbka. W trakcie rozmowy, do której w pewnym momencie włączył się też Jarosław Klimaszewski, prezydent Bielska-Białej, minister zszokował mnie swoimi wypowiedziami o lokalnych i regionalnych mediach. Cały czas jestem zdumiony. Więcej, zacząłem się Pana Posła, przedstawiciela naszego rządu, obawiać! Dlaczego?
Podczas rozmowy z ust ministra padły m.in. zarzuty, że piszemy jednostronnie (w domyśle - pozytywnie tylko o jednej opcji politycznej, innej niż jego), że piszemy nieproporcjonalnie (o jednych więcej, o innych mniej), a także, że piszemy nieprawdę. Tego typu ataki zdarza mi się słyszeć z różnych stron, więc te wypowiedzi zbytnio mnie nie przeraziły, ale końcówka rozmowy już tak. Oto bowiem minister Puda stwierdził, że woli od nas telewizję TVP, a nawet (o dziwo) TVN, bo wie, jakich treści może się po tych stacjach spodziewać.
Z tej samej przyczyny nie przeszkadza mu działalność wydawnicza samorządów, czyli pism wydawanych przez urzędy gmin, powiatów i miast. Minister widziałby nawet, aby pisma te były finansowane z budżetu państwa (na przykład w formie subwencji). Następnie padło zdanie, które najbardziej mnie zszokowało: „Najlepiej, aby mediów lokalnych nie było”, bo są nikomu niepotrzebne. I jeżeli będziemy tak dalej działać, to stracimy finansowo, nie mamy na przykład co liczyć na pieniądze z krajowych projektów.
Nie rozumiem tego ataku. Osobiście cieszyłem się, kiedy Grzegorz Puda został w 2015 roku wybrany na posła ósmej kadencji parlamentu, tak jak w przypadku każdego przedstawiciela naszego regionu, który zostaje wybrany do parlamentu. Teraz jestem przerażony jego opinią. Jako prezes bielskiej spółki wydającej dwa lokalne tygodniki, dwa internetowe portale i internetową telewizję, uważam nasze media za niezależne i neutralne politycznie. Tacy zawsze staraliśmy się być, a nasze tygodniki liczą sobie już prawie po 70 lat. Pierwsze wydanie „Głosu Ziemi Cieszyńskiej” ukazało się w 1955 roku, a „Kroniki Beskidzkiej” rok później.
Za rzetelność i dobrą pracę zespołu redakcyjnego oba nasze tygodniki zostały nagrodzone tytułem „Gazeta Roku Local Press” w ogólnopolskim konkursie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych:
„Głos Ziemi Cieszyńskiej” główną nagrodę otrzymał za rok 2021,
„Kronika Beskidzka” - otrzymując aż 9 nominacji i dwie nagrody indywidualne - za rok 2022.
Panie Grzegorzu, mocno mnie Pan w Porąbce wystraszył. Czy to był atak na moje media i – bezpośrednio - na mnie, jako redaktora naczelnego popularnego tygodnika wydawanego na Podbeskidziu? Czego się po tej rozmowie mam się spodziewać w najbliższej i dalszej przyszłości?
W odpowiedzi na publikację Gazety Wyborczej, która dziś jako pierwsza poruszyła temat, post w mediach społecznościowych zamieścił minister Grzegorz Puda (poniżej). Panie Ministrze, ponawiam zaproszenie na wywiad do naszej redakcji. Proszę ustalić termin, my się dostosujemy.
Mirosław Galczak
prezes spółki Wydawnictwo Prasa Beskidzka
Oceń artykuł:
53 43Komentarze 42
jed.ostr.nnie.
A co ma obiektywne dziennikarstwo wspolnego z kasowaniem ścieku w komentarzach?
No i jak to jest, ze piszesz o kasowaniu a ten komentarz wisi, hmm?

Klauzula informacyjna ›