Tajemnicza choroba atakuje i zabija zdrowe dotąd koty - taka wiadomość obiegła w ostatnich dniach ogólnokrajowe media. Lecznice weterynaryjne, również w naszym regionie, postawione zostały w stan gotowości.

U zarażonych kotów występują bardzo niepokojące objawy neurologiczno-oddechowe, ataki padaczkowe i sztywność kończyn. Przebieg choroby jest ostry, śmierć następuje nawet w ciągu doby. Podobno nie pomaga żadne leczenie, a narażone są wszystkie zwierzęta, bez względu na wiek czy stan zdrowia.

Weterynarze zalecają właścicielom kotów ostrożność. Badaniem kociej epidemii zajmuje się Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. Z najnowszych ustaleń wynika, że koty zapadają na pewnego rodzaju mutację ptasiej grypy. Dodatnie próbki pochodzą z Poznania, Trójmiasta i Lublina. Obecnie trwają dalsze szczegółowe badania materiału genetycznego wirusów. Wstępne badania wykluczają pochodzenie wirusa grypy, który powodował w ostatnich tygodniach zachorowania u mew. Trwają także prace nad ustaleniem protokołu monitorowania choroby u kotów w celu zbierania bardziej szczegółowych danych o jej przebiegu oraz występowaniu. Główny Inspektorat Weterynarii zaleca, by nie wypuszczać kotów na zewnątrz.

Jak wygląda sytuacja w Bielsku-Białej i regionie? O tym pisze czwartkowa „Kronika Beskidzka”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

ak