Uliczny spektakl o zmierzchu. Publiczność była zachwycona - foto
Wczoraj wieczorem centrum Bielska-Białej zamieniło się w scenę uliczną. Aktorzy i tancerze wraz z publicznością szczelnie wypełnili ulicę 11 Listopada od Punktu 11 do schodów prowadzących na ul. 3 Maja. Zebrani wspólnie udali się w wędrówkę w poszukiwaniu tytułowego kwiatu paproci. Była to opowieść o dążeniu do celu i poszukiwaniu miłości na podstawie baśni Ignacego Kraszewskiego.
Prowadzącym był Jacuś, który w poszukiwaniu tytułowego kwiatu, co kilka kroków natykał się na oniryczne stworzenia. Oczarowujące go, zwracające jego uwagę lub próbujące z nim walczyć. Spektakl jest luźno oparty na baśni o kwiecie paproci, dlatego historia kończy się happy endem. W trakcie półgodzinnego spaceru tancerze w różnorodnych kostiumach zaprezentowali szereg układów choreograficznych.
Również pora dnia - nadchodzący zmrok tuż po zachodzie słońca - odegrała swoją rolę. Całość spektaklu stworzyła młodzież, która skupiła się wokół Punktu 11, w tym m.in. Teatr Światła, Zespół Taneczny „Synergia” oraz tancerze występujący gościnnie. Autorką scenariusza jest Katarzyna Michna, która wspólnie z autorką choreografii Martyną Hickiewicz, pracowała nad reżyserią. W podobnym składzie zespoły zadebiutowały w „Gusłach” towarzyszących otwarciu Punktu 11 oraz wystawiały „Dziewczynkę z zapałkami”.
W tym roku planowane są kolejne przedstawienie z okazji Zaduszek oraz przedstawienie zimowe. Pierwotnie spektakl miał się odbyć w środę, jednak ze względu na burzę jego termin został zmieniony.
Tekst i zdjęcia: Piotr Bieniecki
Oceń artykuł:
59 9Galeria:
Komentarze 25
Właściwy kierunek dzialeń.
Nie przejmować się hejterami z pisu i niezależnych - idą wybory - muszą robić zamęt w sieci
Czasem zastanawiam się, czy to nie jest tak, że spektakle uliczne na poziomie "The voice of mam (chyba) talent" to naprawdę dla większości już maksymalny pułap artystycznej finezji? Pewnie tak - i to przeraża. Ale z drugiej strony - biorąc pod uwagę definicję sztuki wyższej i zakres jej odbioru - chyba jednak w tym względzie nic się nie zmieniło. Prosty lud wszystko kupi. Byle kolorowo, byle głośno, byle błyskało i łupało w miarę rytmicznie. A jak sztuka, to tylko - nomen omen - uliczna.
Dobra, żartowałem. Było fajnie.




























Klauzula informacyjna ›