Sądowy zakaz mówienia o bielszczance. Na ulicach Mumbaju pokazywał jej zdjęcia - film
Sąd zakazał Kanałowi Sportowemu i Krzysztofowi Stanowskiemu publikacji z tezami, że Natalia Janoszek zmyśliła swoją karierę zawodową. To zabezpieczenie wydane po wniesieniu powództwa przez prawników celebrytki. Dziennikarz, który aktualnie przebywa w Indiach, gdzie na ulicach Mumbaju pokazywał napotkanym osobom zdjęcia bielszczanki, już zapowiedział, że sądowy zakaz złamie.
Postanowienie wydał Sąd Okręgowy w Warszawie w dniu 13 czerwca na posiedzeniu niejawnym. To zabezpieczenie powództwa wniesionego przez Natalię Janoszek. Sąd zakazał pozwanym - Kanałowi Sportowemu i Krzysztofowi Stanowskiemu, publikowania w ich kanałach i mediach społecznościowych informacji z tezami, że Natalia Janoszek zmyśliła swoją karierę zawodową, oszukała opinię publiczną w sprawach związanych z jej życiem i karierą zawodową czy nieuczciwego zdobycia przez nią popularności.
- Natalia Janoszek myśli, że może zakneblować mi usta i zabronić ujawniania prawdy na jej temat. Otóż nie. W ten czy inny sposób wkrótce ukaże się materiał na jej temat, bo po to pojechałem do Mumbaju i nie tylko. Po fakty. I czy jej się to podoba, czy nie, ja te fakty ujawnię - zapowiedział Krzysztof Stanowski.
- Przede wszystkim nie zgadzam się z tezą, że ktokolwiek sugerował, iż Natalia Janoszek zmyśliła sobie życie (co jest zawarte w piśmie). Moim zdaniem Natalia naprawdę istnieje. To byłoby za grubę, gdyby zmyśliła, że żyje. Na szczęście nie ma zakazu publikacji o Janoszek w ogóle, tylko trzeba ominąć drażliwe wątki, więc tak zrobię! - zapowiedział współtwórca Kanału Sportowego, który jutro wraca do kraju z Indii. Na ulicach Mumbaju robił m.in. sondę, w której napotkanym osobom pokazywał m.in. zdjęcia Natalii Janoszek.
- Wiecie, co jest najbardziej niekomfortowe w robieniu sondy ulicznej w Mumbaju? Otóż ten przeklęty tytuł… W teorii nie ma nic łatwiejszego. Wszyscy tu są mili, pomocni, rozmowni, uśmiechnięci. Z chęcią więc odpowiadają na pytania: czy znasz tego, czy znasz tę. Są zaangażowani, naprawdę wpatrują się w każde zdjęcie. Dociekają, jeśli kogoś nie znają. - A w czym ona grała? - pada w końcu pytanie.
- I wtedy jest ten paskudny moment. Odpowiadasz, że Chicken Curry Law i nagle na ich twarzy pojawia się rozczarowanie. Nie mówią, że robisz sobie z nich jaja, kpisz, nie szanujesz ich, nie robią scen, bo są zbyt grzeczni, ale widać, że coś pękło i czują, że ich zaangażowanie zostało wykorzystane dla bekowej sondy. To mniej więcej tak jakby w Polsce nazwać film „Prawo kotleta schabowego” - pisze Krzysztof Stanowski na Twitterze. Wideo zostało opublikowane przed doręczeniem postanowienia sądu.
bak
Oceń artykuł:
81 31Komentarze 80
Dziesięć zdrowasiek i prace społeczne.
Jak widać nie taki wstyd z tą panią... "bielszczanką". No ale czym się może Bielsko pochwalić, miasto no-name w Polsce, zamieszkane przez ludzi którzy nie wiedzą na jakim świecie żyją. Bielszczanie to tacy Polacy którzy się cieszą gdy na napisach w amerykańskim filmie widzą polskie nazwisko.

Klauzula informacyjna ›