W czwartek w Bielsku-Białej miał miejsce kolejny w ostatnich miesiącach napad na pracownicę salonu urody. Napastnik wszedł do lokalu w centrum miasta z przedmiotem przypominającym broń i zaatakował kobietę. Na miejscu interweniowało kilka patroli policji. Właściciele na własną rękę szukają świadków i nagrań z pobliskiego monitoringu. To drugie takie zdarzenie w ostatnich miesiącach, w marcu podobnie wyglądający i zachowujący się mężczyzna wieczorem wtargnął do salonu urody przy ul. Milusińskich. Sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.

Do zdarzenia doszło w czwartek, ok. godz. 7.15 zamaskowany mężczyzna wszedł do lokalu w ścisłym centrum Bielska-Białej. Jego celem prawdopodobnie nie była kradzież pieniędzy, bo zaatakował znajdującą się w środku pracownicę. Jak ustalił portal, posiadał przy sobie przedmiot przypominający broń palną.

Szarpał pracownicę i do niej celował

- Wyglądało to tak, jakby trafił do nas przypadkiem, ponieważ słyszymy, że wcześniej naciskał na klamki w okolicznych firmach. Nic nie zginęło, choć w widocznym miejscu stała kasetka. Pracownica przebywała na zapleczu, kiedy wyszła, mężczyzna był już w salonie. Wywiązała się między nimi szarpanina. Dziewczyna próbowała go wypchnąć i się zabarykadować, on w tym czasie do niej celował. Nie przedstawił żadnych żądań. Uciekł, gdy usłyszał ludzi wchodzących do budynku - mówią właściciele lokalu.

Oficer prasowa bielskiej policji asp. sztab. Katarzyna Chrobak potwierdza, że na miejsce zdarzenia wysłano kilka patroli. Policja na miejscu przesłuchała pracownicę salonu urody. Oficjalny wniosek o ściganie sprawcy nie został jednak zgłoszony. Aby policja rozpoczęła poszukiwania, musi tego dokonać pokrzywdzona. Jak ustalił portal, pracownica nie uczyniła tego prawdopodobnie z powodu szoku, którego doznała, a ponadto była przekonana, że działania policjantów rozpoczną się z urzędu.

Sprawa z innego salonu umorzona

Sprawa łudząco przypomina sytuację z marca kiedy doszło do podobnej napaści na pracownicę bielskiego salonu urody przy ul. Milusińskich. Niemal identyczny jest opis napastnika podawany przez właścicieli obu lokali - blond włosy, średnia postura, niebieskie oczy, na twarzy bandana koloru czarnego.

Do pierwszego zdarzenia doszło 16 marca ok. godz. 19.30. Wówczas jedna z pracujących w salonie kobiet sprzątała lokal, kiedy mężczyzna wszedł i zaczął jej grozić przedmiotem przypominającym broń. W tym przypadku sprawa została zgłoszona na policję i umorzona z powodu niewykrycia sprawcy. Właścicielka salonu wyznaczyła 5 tys. zł nagrody za pomoc w złapaniu sprawcy, lecz i to nie przyniosło rezultatu. Pracownicy obu salonów nie mają wątpliwości, że w obu przypadkach był to ten sam napastnik.

- Sprawa napadu wraca jak bumerang! Tyma razem inny salon. W dniu dzisiejszym (czwartek - red.) 7:15 wtargnął mężczyzna grożąc bronią, niebieskie oczy, bandamka. Jesteśmy przekonani, że to ten sam napastnik. Bardzo proszę wszystkie firmy i osoby prywatne w okolicy poczty głównej w Bielsku-Białej o sprawdzenie monitoringu - to post jaki zamieściła właścicelka salonu urody z ul. Milusińskich.

Adam Kanik
[email protected]