W czwartek w Bielsku-Białej gościł Mariusz Pudzianowski. Były strongman i obecny zawodnik mieszanych sztuk walki opowiadał o treningach, mentalności zwycięzcy i o tym, czego nauczył go ojciec. Popularny „Pudzian” słynie nie tylko ze swojej siły, ale także twardego charakteru. - Sportowo, co chciałem to osiągnąłem. Nie przejmuję się tym, co mówią inni - mówił. Zapewniał, że nic nie jest w stanie go złamać.

Pudzianowski do Bielska-Białej przyjechał prosto z Wrocławia, gdzie wczoraj odsłonięto jego podobniznę zbudowaną z 120 tys. elementów klocków Lego. Do spotkania ze znanym sportowcem doszło w Centrum Zdrowia i Sprawności Impact przy ul. Komorowickiej. Utytułowany strongman, a obecnie zawodnik MMA na zasadzie luźnych pytań i odpowiedzi udzielał wskazówek młodszym od siebie kolegom.

„Pudzian” opowiadał im m.in. o treningach i zasadach, którymi nalezy kierować się w sporcie. Na pytania odpowiadał zwięźle i rzeczowo, bazując głównie na swoim doświadczeniu. - Zapamiętaj, że boks i siłownia się nie łączy. Najpierw siła, potem technika. Jak dowalisz na ręce, a później staniesz w ringu, to te ręce będą drewniane - instruował chłopaka, który pytał jak połączyć cykl treningu siłowego z nauką boksu.

Mariusz Pudzianowski przyznał, że sam trenuje w domu, a publicznych siłowni unika. Nie dlatego, że jest rozpoznawalny, ale w domowym zaciszu może w spokoju wykonać taki trening, jaki go w danym dniu interesuje. - Sportowo co chciałem, to osiągnąłem. Nie przejmuje się tym, co mówią inni. Każdy przegrywa, ale nic nie jest w stanie mnie złamać - odnosił się m.in. do ostatniej walki z Arturem Szpilką, którą przegrał przez techniczny nokaut. Przypominał również, by nigdy nie lekceważyć swoich przeciwników.

- Respekt jest potrzebny. Każdy zdrowo myślący człowiek przed walką się boi. To jest chwila nieuwagi i światło gaśnie - wyjaśniał. Powtarzał również, jak ważna w sporcie jest systematyczność i ciężka praca. - Przychodź tutaj, na tę salkę, codziennie przez 10 lat. Komuś może się wydawać, co to jest 10 lat. A ja z doświadczenia wiem, że to jest bardzo długi okres czasu. Jak wytrzymasz tyle, to będziesz miał biceps taki jak ja - udzielał wskazówek nastolatkowi, który chciałby iść w jego ślady.

Niektórzy pytali, skąd w ogóle u Pudzianowskiego pojawiła się fascynacja ciężarami. Jak sam powiedział, pasję zaszczepił w nim ojciec. - Sztanga stała w piwnicy, jak miałem 16 lat, to brałem już 150 kg. Ojciec mnie wszystkiego nauczył. Tak jak matka córkę, tak ojciec syna powinien wszystkiego uczyć - mówił.

Na koniec Pudzianowski zaproponował także małą rywalizację w podnoszeniu hantli. Wygrani otrzymali pamiątkowe koszulki. Później popularny „Pudzian” cierpliwie pozował do zdjęć i rozdawał autografy.

ak