Deweloper rozjechał ulicę. Czy miasto nie może jej wyremontować? - foto
Niedługa ulica Motyli w Bielsku-Białej to gruntowa dróżka pełna dziur i nierówności. Nie ma tu oświetlenia ani chodnika. Gdy jest sucho samochody wzbijają tumany kurzu, gdy pada - powstają ogromne kałuże.
Mieszkańcy od lat nie mogą się doprosić o asfalt. Droga nie znajduje się na peryferiach miasta. To krótka, boczna droga od alei Armii Krajowej, położona w samym centrum ogromnego osiedla domków jednorodzinnych. Wszystkie uliczki w pobliżu są w doskonałym stanie. Nowiutkie, wyasfaltowane, oświetlone, przy niektórych powstały nawet chodniki dla pieszych. Przy ulicy Motyli stoi siedem budynków (jest jeszcze jedna wolna działka budowlana).
Droga jest w złym stanie od lat, natomiast o prawdziwie katastrofalnym jej stanie można mówić od dekady. To wtedy prywatny inwestor wzniósł na końcu uliczki dwa dwurodzinne budynki na sprzedaż. - Ciężki sprzęt rozjechał wtedy ulicę, inwestor zapewniał, że po zakończeniu robót naprawi drogę, ale nie przywrócił jej nawet do pierwotnego stanu - skarżą się mieszkańcy.
Właściciele okolicznych domów od lat zwracają się w sprawie drogi do władz miasta. Dlaczego gmina nie była w stanie przez tyle lat położyć asfaltu na niespełna 100-metrowym odcinku niewielkiej osiedlowej uliczki? Okazuje się, że problemem są sprawy własnościowe.
Więcej na temat można przeczytać w najnowszym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”. Nowy numer lokalnego tygodnika ukazał się jak zwykle w czwartek, e-wydanie już teraz jest dostępne TUTAJ.
map
Zdjęcie: Marcin Płużek
Oceń artykuł:
9 15Komentarze 18
Jeżeli droga jest prywatna, to jest to problem wlascicieli. Gmina nawet za darmo jej nie przyjmie, urzędasy aż tak głupi nie są. Musieliby pokryć nie tylko koszty remonti

Klauzula informacyjna ›