Źródełko Walczoka w Straconce od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością mieszkańców Bielska-Białej i okolic. Aby pobrać wodę, w zależności od dnia trzeba czasem swoje odczekać w kolejce. Problem w tym, że wody ze źródełka nie należy pić w ogóle, a i samo czerpanie wody może grozić niebezpieczeństwem. Kamienna obudowa źródełka jest w fatalnym stanie technicznym i na pierwszy rzut oka może grozić zawaleniem. Tymczasem chętnych do remontu nie ma.

Początkowo źródełko wypływające w Straconce zaopatrywało w wodę mieszkańców wsi. W latach 80. XIX wieku właściciel pobliskiego kamieniołomu, bielski architekt i budowniczy niemieckiego pochodzenia Andreas Walczok, obudował źródełko kamieniem.  Do dziś ściągają tam prawdziwe tłumy wyposażone we wszelkiego rodzaju baniaki i pojemniki, aby zaczerpnąć - jak twierdzą - krystalicznie czystej wody.

Sanepid ostrzega przed źródełkiem

Trudno stwierdzić, co sprawia, że źródełko od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością zwłaszcza starszych mieszkańców. Największym atutem jest pewnie jego usytuowanie - łatwo do niego dojechać samochodem i autobusem. Położone jest tuż przy drodze, blisko przystanku. Nie bez znaczenia są pewnie też krążące wśród korzystających z niego ludzi opinie o wyjątkowych walorach smakowych wody.

Lata temu, gdy miejska spółka wodociągowa Aqua, chciała ze względu na zagrożenie dla zdrowia zablokować dostęp do źródełka, oburzenie było tak duże, że wodociągowcy musieli zrezygnować z pomysłu. Niektórzy przekonywali, że bakterie w wodzie to wręcz plotka wymyślona po to, aby nie pobierać wody za darmo, a płacić za tę w kranie. Do dziś zdrzają się takie dni, gdy do źródełka w Straconce, trzeba odstać w kolejce nawet kilkadziesiąt minut. Przyjeżdżają tutaj ludzie całego miasta. - Piję z tego źródełka codziennie, od dziecka. Nigdy nic mi nie było - mówi nam starszy mężczyzna spotkany na miejscu.

Trzeba przyznać, że ma pan wyjątkowe szczęście albo wytrzymały żołądek. Bo tak naprawdę, ze źródła w ogóle nie powinno się pić. Gwarancji jakości wody żadnej nie ma. Charakterystyka źródełka nie pozwala stwierdzić, czy woda z niego nadaje się do spożycia, a jak mówią w bielskim sanepidzie, regularne badania mijałyby się z celem, bo mogłyby utwierdzać w przekonaniu, że źródło jest nadzorowane. W rzeczywistości jest tak, że jednego dnia woda może być czysta, a innego zawierać bakterie E.coli czy kałowe.

Popękana obudowa źródełka

- Jest to dzikie źródełko, o którym wielokrotnie informowaliśmy. Od kilkunastu lat wyrażamy opinię, że woda z niego nie jest zdatna do picia. Powodem jest wiele czynników m.in. jej zmienność. Nie da się racjonalnie zapewnić, że woda w danej chwili jest dobra. Może w niej znajdować się wszystko, co przenika do środowiska, zarówno zanieczyszczenia chemiczne jak i biologiczne. To tak jakbyśmy pili wodę z kałuży - mówi dr n. med. Jarosław Rutkiewicz, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Bielsku-Białej.

Pomijając kwestie zdrowotne, a raczej ich brak, od niedawna źródełko stwarza również inne zagrożenie. Są nim stare, kruszące się płyty, którymi obudowane jest ujście źródełka. W niektórych miejscach są tak luźne, że w każdej chwili mogą spaść komuś na głowę. Dlaczego nikt nic z tym nie robi?

Trudno było ustalić, do kogo tak naprawdę należy źródło. Wcześniej zarządzała nim Aqua S.A. Ponad dekadę temu zaprzestano jednak jego eksploatacji. - W dniu 24.05.2011 r protokołem zdawczo odbiorczym AQUA S.A. przekazała użytkowane grunty znajdujące się pod powierzchniowymi wodami potoku Straconka, obejmującymi ujęcie wody pitnej Walczok do Skarbu Państwa w trwałym zarządzie RZGW Gliwice.

Kto jest właścicielem źródełka?

- Obecnie ujęcie znajduje się na gruntach Skarbu Państwa częściowo we władaniu Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe Nadleśnictwo Bielsko i Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach. W związku z powyższym AQUA S.A. nie jest użytkownikiem powyższych gruntów i nie może na ich terenie prowadzić żadnych prac remontowych - poinformowała nas spółka.

Linda Hofman, rzeczniczka RZGW w Gliwicach stwierdza jednak, że infrastruktura, o którą pytamy, nie znajduje się i nigdy nie znajdowała w administracji Wód Polskich. W związku z powyższym nie planuje się żadnych prac remontowych na przedmiotowym odcinku potoku Straconka.

Do kogo należy więc źródełko? Wygląda na to, że remont zabytku powinny wykonać Lasy Państwowe, ale prędko to nie nastąpi. - Temat nie jest prosty, to jest zaszłość wieloletnia. Obiekt jest na gruncie znajdującym się w naszym zarządzie, ale był przez wiele lat wykorzystywany przez Aquę. Próbujemy to wszystko uregulować, rozmowy trwają - mówi Tomasz Gawęda, rzecznik Nadleśnictwa Bielsko.

Adam Kanik
[email protected]