Trend tworzenia zielonych dachów cieszy się coraz większą popularnością na świecie. Niestety, nie w Bielsku-Białej. Jak ustalił portal, zainteresowanie programem dofinansować przez miasto jest znacznie niższe niż zakładano. To, plus rosnące koszty zakładania zielonych dachów sprawia, że zostana zwiększona kwota dotacji.

Dwa lata temu przyjęto program operacyjny „Zielone Dachy dla Miasta Bielska-Białej”, który powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Gmin Polska Sieć „Energie Cités“. Rozwiązanie miało być narzędziem przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych w myśl miejskiego planu adaptacji do zmian klimatu. Wśród zalet zielonych dachów wymienia się zapobieganie powstawania miejskich wysp ciepła, lepsze wykorzystanie wód opadowych, poprawę estetyki miasta i filtrowanie zanieczyszczeń.

Radni uchwalili, że o dotację na utworzenie zielonego dachu mogły starać się zarówno osoby fizyczne, jak i wspólnoty mieszkaniowe. O dofinansowanie wnioskować mogą właściciele istniejących budynków i tych, które są budowae. W uchwale zastosowany został podział na dachy intensywne i ekstensywne.

Różnica polega na zastosowanej roślinności oraz nakładów pracy na pielęgnację zieleni. Kwota dofinansowania dla zielonego dachu ekstensywnego wynosi 200 zł/mkw., ale nie więcej niż 5 tys. zł. Dla zielonego dachu intensywnego 400 zł/mkw, ale nie więcej niż 10 tys. zł. Miasto miało partycypowało jedynie w kosztach utworzenia zielonego dachu, późniejsza opieka odbywa się na koszt właściciela.

Zainteresowanie zakładaniem zielonych dachów było nikłe. Dlatego też planuje się zwiększenie kwot dotacji - do 20 tys. zł dla dachów ekstensywnych i do 40 tys. zł dla intensywnych. Uchwałę musi podjąć Rada Miejska. - Z uwagi na wysoką inflację i znaczny wzrost kosztów realizacji inwestycji, projekt wskazanej uchwały zakłada zwiększenie wielkości stawek przyznawanych dotacji na realizację zielonych dachów. Skrócony został również okres trwałości zadania z 10 lat do 5 lat - czytamy w uzasadnieniu.

ak

Zdjęcie: taras Centrum Seniora przy ul. Dmowskiego, fot. Michał Ciok